piątek, 15 marca 2013

SĘDZIA bierze w łapę (NIE 21/2012)


Krzysztof Panek kłamie. To świadek koronny świdnickiej prokuratury. Zbir, łobuz, handlarz narkotyków. Żeby nie zginąć w mamrze, poszedł na współpracę z prokuraturą. Oskarżył dziesiątki ludzi, wielu już skazano. Wszystko wskazuje, że niewinnie.
Nikt poza drugim świadkiem koronnym, Danielem Bronikowskim, który też broni swojego przestępczego tyłka, nie potwierdza jego zeznań.
Jest jednak jeden wątek, który potwierdzają liczni świadkowie. Dotyczy on korupcji sędziego.
I to sędziego, który skazywał pomawianych przez koronnego ludzi.

Panek: niewiarygodny, bo pomawia sędziego
Oto fragment protokołu przesłuchania świadka koronnego Krzysztofa Panka z 3 kwietnia 2007 r. Przesłuchujący prokurator Krzysztof Schwartz, strona 4: ...a 20 tys. poszło dla sędziego... ja siedziałem w celi na parterze, jak się okazało, Treczyński obok mnie siedział... jakoś od słowa do słowa przeszliśmy do sprawy Atlantisu... Gdy Treczyński zapytał mnie, czy wiem, dzięki komu wyszedł Szmidt z więzienia, ja mu odpowiedziałem, że dzięki Jedlińskiemu, wtedy Treczyński powiedział, że tak właśnie było. Teraz jestem pewien, że to nazwisko znałem ze słów Szmidta, gdyż podczas rozmowy z nim to on mi powiedział, że Jedliński miał wziąć te pieniądze. Dlatego też Treczyński przytaknął na moje słowa, kto wziął te pieniądze. Wydaje mi się, że podczas tej rozmowy Treczyński potwierdził też kwotę pieniędzy, jaką dostał ten sędzia... Wydaje mi się, że na temat tej łapówki ja też rozmawiałem z Danielem Bronikowskim, tak mi się kojarzy, że potwierdzaliśmy swoje wzajemne informacje na ten temat...
Teoretycznie w tej sprawie było prowadzone postępowanie. Teoretycznie, bo podobno wrocławski prokurator nawet nie przesłuchał sędziego, tylko od razu umorzył śledztwo. Uzasadnił to tym, że zeznania świadka koronnego są niewiarygodne. Tymczasem gdy świadek pomawiał innych, a nie sędziego Jedlińskiego, jak najbardziej dawano mu wiarę. Zadziwiające jest, że to właśnie sędzia Jedliński prowadził większość spraw z pomówienia Panka. Ani on sam, ani jego przełożeni nie odsunęli go od tych postępowań.

Treczyński: odważny, bo nie chce szamba
15 maja, Areszt Śledczy w Świdnicy. Piotr Treczyński jest blady, ale wciąż się trzyma.
- Dlaczego nie powiedział Pan o tym od razu?
- To są potężni ludzie. Wiedziałem, że nie wygram. Ale teraz, gdy zostałem tak skrzywdzony niewinnie, bez żadnych dowodów poza zeznaniami świadka koronnego, już nie mogę się bać.
- Dawał Pan sędziemu Maciejowi Jedlińskiemu łapówkę za zwolnienie wspólnika z aresztu?
- Tak, dawałem, przez mecenasa Tomasza Bokszczanina. Chodziło o sprawę Atlantisu.
- Ile?
oswiadczenie Treczyńskiego
- 10 tys. zł.
- Co to dało?
- Wspólnik został oczyszczony z zarzutów. Jako jedyny z dwudziestu osadzonych.
- Napisze Pan oświadczenie?
- Tak.
- Trzeba skończyć z tym szambem w Świdnicy. Tutaj prokuratura i sąd robią, co chcą - dodał na koniec. Treczyński został pomówiony przez Bronikowskiego. Świadek słyszał coś, że Treczyński robił w narkotykach. Sam nic o tym nie wie. Słyszał i tyle.
Treczyński 6 lat przesiedział w areszcie tymczasowym. Odebrano mu majątek i dobre imię. Potem dostał dwucyfrowy wyrok do odsiadki.
Obecnie w apelacji sprawa wróciła do ponownego rozpatrzenia.

Staszuk: skopany, bo zabrali mu wszystko
oświadczenie Staszuka
Stanisław Staszuk też dostał słony wyrok na podstawie zeznań świadków koronnych. Również przesiedział 6 lat w areszcie tymczasowym. Odebrane zdrowie i cały majątek. On też wie o łapówce dla sędziego ze Świdnicy. Jedynie domyśla się, że chodzi o Jedlińskiego, bo po mieście chodziła fama, że trzeba dać mecenasowi Bokszczaninowi, a on już wszystko załatwi z Jedlińskim. Od razu więc przyszło mu do głowy to nazwisko. Ale tak naprawdę to słyszał po prostu o sędzi ze świdnickiego sądu. Wiedzę o łapówce za załatwienie sprawy Atlantisu posiada od końca lat 90.
- Nikomu Pan o tym nie mówił?
- Mówiłem, ale kogo to obchodzi ...
- Napisze Pan oświadczenie?
- Oczywiście. To, co dzieje się w Świdnicy, to farsa. To nie jest wymiar sprawiedliwości, to wolnoamerykanka. Odebrali mi zdrowie, żonę wsadzili do aresztu, dzieci chcieli umieścić w domu dziecka. Zabrali mi wszystko. Za nic.
On też dostał w świdnickim sądzie dwucyfrowy wyrok. Apelacja zwróciła do ponownego rozpatrzenia.

Lis: niewygodny, bo niewinny
oswiadczenie Roberta Lisa
Robert Lis był rozpracowywany jeszcze w latach 90. Przyznaje, że kombinował z bankami, jak mógł. Dostał karę, odsiedział. Potem, w 2006 r., znowu się zaczęło. Chcieli, żeby zeznawał na polityków lewicy i na "chłopców z grupy przestępczej". Nie chciał. Aresztowano go. Ale on nadal nie chciał gadać. Prokurator Krzysztof Schwartz pokazał mu nakaz umieszczenia jego dzieci w pogotowiu opiekuńczym. Wtedy zmiękł.
- Ale przecież ja nikogo nie znam - powiedział im. - Ale my znamy - stwierdzili prokurator i operacyjni.
Dostał zdjęcia i krótkie opisy. Kto gdzie pracuje, jaką ma ksywę, jak na imię mają ich żony. Otrzymał zdjęcia domów i samochodów. Robił notatki. Potem przez kilkanaście godzin przesłuchiwano go w tej sprawie. Na nagraniu wideo widać wyraźnie, jak czyta z kartki.
Nie wyszło jednak tak, jak chcieli. Gdy doszło do rozprawy przed sądem, Robert Lis powiedział:
- Odwołuję wszystko, co powiedziałem przed prokuratorem. To są zwykłe brednie powiedziane na zamówienie. Byłem zastraszony.
Rozprawę prowadził sędzia Jedliński. Szybko ją przerwał. Wróciła na wokandę dopiero po miesiącu. Potem przez 4 czy 5 dni przesłuchiwał Lisa bez przerwy.
- Stosował wszystkie możliwe numery, żebym jednak powiedział to, co przed prokuratorem. Nie dałem się. Opowiedziałem o szykanach, uczeniu mnie nazwisk, ksywek i innych danych.
Wszystko to, co powiedział Lis, jest w protokołach rozprawy. Jedliński musiał uniewinnić wszystkich oskarżonych przez prokuratora. Ale wspomniał, że jeszcze przyjdzie dzień, że nie wyjdą z sali sądowej samodzielnie.
- Podobno Pan też dawał sędziemu Jedlińskiemu łapówkę?
- Dawałem.
- Za co?
- Nie za siebie, chodziło o uchylenie aresztu znajomemu.
- Ile Pan dał?
- 50 tys. zł przez mecenasa Bokszczanina. Wiadomo było, że to kasjer.
- Napisze Pan oświadczenie?
- Jasne. Ten układ trzeba wreszcie rozbić.

Lisowski: uparty, bo walczy o życie
Jedliński
Teraz też pewną sprawę prowadzi sędzia Maciej Jedliński. Jak wiele innych - z pomówienia Krzysztofa Panka i Daniela Bronikowskiego. Oskarżony jest Marek Lisowski, sparaliżowany od 22 lat. Osadzony w areszcie ledwo uszedł z życiem. Teraz, niewinnie oskarżony, uparcie walczy o sprawiedliwość.
Wszystko działo się 9 maja 2012 r. Gdy zeznawał świadek koronny Krzysztof Panek, sędzia Jedliński utajnił rozprawę. Zaprzysiągł też wszystkich obecnych, żeby nie powiedzieli ani słowa, co działo się w sali. Czyli nam też nie wolno. Jest jednak wyższe dobro społeczne, a tym powinien kierować się dziennikarz. Opiszemy więc fragment rozprawy.
- Czy potwierdza Pan zeznania złożone wcześniej przed prokuratorem? - zapytał Panka oskarżony Marek Lisowski.
- Tak, potwierdzam.
- A te złożone 3 kwietnia 2007 r., na stronie 4, gdzie pomawia Pan sędziego Jedlińskiego o wzięcie łapówki? I adwokatów, i policjantów.
W sali zrobił się harmider. Największy zrobił sędzia Jedliński, waląc młotkiem w stół.
- Proszę tego nie protokołować, to nie ma związku ze sprawą.
Ale Lisowski pytał dalej. O łapówki. A świadek potwierdzał ... Sędzia wezwał ochronę. Czyżby po to, aby obezwładnić sparaliżowanego człowieka?
Nie widzieliśmy jeszcze protokołu z tej rozprawy. A chcielibyśmy zobaczyć.

Jedliński: bezkarny?
Nam wystarczają oświadczenia tych, którzy potwierdzają, że dawali pieniądze Jedlińskiemu. Dorzucili jeszcze nazwiska innych, którzy w ten sposób załatwiali swoje problemy skutecznie lub nie, bo łapownicy dzielą się na uczciwych i kanciarzy. Sprawdzimy jeszcze, co powiedzą owi inni.
Czy ci ludzie zmówili się jakimś cudem, gdyż chcą pogrążyć sędziego, czy może chcą wreszcie powiedzieć prawdę o tym, co dzieje się w Świdnicy?

Joanna Skibniewska

Sędzia Jedliński poczuł się pomówiony poprzednimi artykułami, których był bohaterem ("NIE"49/2011, "NIE"18/2012),i skierował pozew przeciwko redaktorowi naczelnemu tygodnika "NIE" Jerzemu Urbanowi i autorce tych artykułów Joannie Skibniewskiej. Prokurator Andrzej Seremet poprosił o analizę dotyczącą świadków koronnych w sprawie zabójstwa generała Papały. Dwóch koronnych zeznało tam sprzeczne rzeczy. Seremet powinien poprosić też o analizę pracy świdnickiej prokuratury. 

http://skibniewska.blogspot.com/2013/03/sedzio-spojrz-mi-w-oczy-nie-492011.html 

http://skibniewska.blogspot.com/2013/03/gowinizm-nie-182012.html 

17 komentarzy:

  1. Bardzo dobry artykuł! Mam nadzieję że Pan M.Jedliński poczuje rękę sprawiedliwości a reszta odzyska w końcu wolność...

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiadome jest ze sprawa w tym kierunku sie toczy i brukowiec `Nie` juz chcial przepraszać i publikować swoje przeprosiny na pierwszych stronach. Ważne jest jednak że Pan M. Jedliński Zasłużył na dobre imie niszcząc korupcje wśród policji w świdnicy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pan M. Jedliński sam jest skorumpowany na co są dowody i świadkowie... Policjantów posadził na pomówieniach typu "ponoć był", "miał być", "ponoć brał". Pan M. Jedliński nie umożliwił człowiekowi obrony na co prawo człowieka mówi że każdy człowiek nie może być pozbawiony obrony. Pan M.J nie dopuszczał świadków policjantów, nie zwolnił ich z tajemnicy policyjnej, nie pozwolił odtajnić jako dowody notatek służbowych w których policjanci mają twarde dowody. To ma być sędzia?

      Usuń
  3. Gdyby Pan M.J. Był skorumpowany to sprawa trafiła by do prokuratury a nie do brukowca.. Poza tym nie trzeba sie obracać w środowisku przestępczym zeby wiedzieć kim są ludzie którzy sa ``pokrzywdzeni`` to zwykli przestępcy. Śledzę tą sprawę od początku. Brukowiec ``Nie`` szykuje juz odszkodowanie wraz z przeprosinami na pierwszej stronie. Staszuk,Lisowski mafia.. Policja tak samo.. Książki by można o nich napisać.. Radzę Panu poczytać o tych ludziach, włączając policjantów i to tych na wyższych szczeblach.. Dopiero jednostki specjalne z Warszawy poradziły sobie z tym co sie działo w Świdnicy .. Odwoływali sie praktycznie wszyscy i sądy apelacyjne podtrzymywały wyroki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tygodnik nie szykuje żadnych przeprosin, ani tez żadnej kasy. Tego by chciał Jedliński. Czyżby pan sędzia sam komentował teksty o sobie? Żenada...

      Usuń
    2. Nie jestem sędzią .. Ale czytałem wiele Pani tekstów .. Język jakim pani operuje to dopiero żenada.. Stek bzdur.

      Usuń
    3. Anonimie bez odwagi :) Niestety to nie stek bzdur tylko oparte wszystko na faktach.

      Usuń
  4. Zamiast Brukowca ``Nie``Polecam: http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/205535,policjanci-ze-swidnicy-pracowali-dla-gangu,1,id,t,sa.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem czy Anonim wie ale sprawy dale się toczą, kilka w Sądzie kasacyjnym wraz z wytknięciem błędów pana M. Jedlińskiego i się okaże czy sprawa wróci do ponownego :) Wrocław apelacyjny też ma na kwiecień termin w/w przez Ciebie osób :)
    Podajesz artykuł z 2010 kiedy to wielkie boom było i w każdej gazecie tak pisali. Na dodatek dodam że mam wiele wspólnego z tą sprawą i wiem lepiej jak wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  6. http://skibniewska.blogspot.com/2013/03/nietykalny-sedzia-nie-422012.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Pani Aniu czyli dalej koło zatacza się. Sędzia M.J nie ma sprawy odnośnie brania łapówki?

    OdpowiedzUsuń
  8. Przecież z tych oświadczeń nie wynika że sędzie bierze, tylko że bierze jakiś mecenas twierdząc że dla sędziego. Ale skąd pomysł że sędzia o tym wie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie .. Żadnych dowodów nie ma.. Te oświadczenia P. Anno są tyle warte ile pismak w którym Pani pracuje. Pozdro.

      Usuń
  9. hmm, Pytanie czy Staszuk nie chodzi teraz po Swidnicy, a wlasciwie rozbija sie gruba fura ?
    Manum 100 jest na wolnosci a reszta ?

    OdpowiedzUsuń
  10. Sprawa "Atlantis" dotyczy rozbicia zorganizowanej grupy przestępczej z Wałbrzycha, która wymuszała m.in. haracze od wałbrzyskich restauratorów. Zaczęła się od tego, że zgłosił się do mnie właściciel (lub współwłaściciel) tej dyskoteki (wałbrzyski Rynek)i poprosił o pomoc i ochronę. Był to pierwszy przypadek, kiedy taki restaurator zgodził się złożyć zawiadomienie na piśmie, więc mogliśmy podjąć działania. Opracowałem cały plan akcji, w tym użycie policjantów i policjantek "po cywilnemu" z pozawałbrzyskich komend Policji, którzy "bawili się" na sali dyskotekowej i brali udział w zatrzymywaniu całej,kilkunastoosobowej, grupy przestępczej.Niestety, decyzją "szefa" wojewódzkiego sprawę zabrał nam wałbrzyski CBŚ, który wykorzystując nasze ustalenia i mój plan działań oficjalnie sprawę zrealizował, angażując w to kilku swoich funkcjonariuszy. resztę stanowili policjanci z KMP i KWP w Wałbrzychu s pionu kryminalnego i prewencji. Sama akcja zatrzymywania trwała kilkanaście sekund, w czasie których kilkunastu bandytów zostało powalonych na ziemię i skutych kajdankami. Wszystko zostało dokładnie sfilmowane przez wewnętrzny monitoring. Pisze to, jako taką ciekawostkę tylko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem kim jesteś,ale ja tam byłem i wszystko sie zgadza,słowo w słowo.;-)

      Usuń