piątek, 1 marca 2013

Król Europy bywa w Grzechyni (NIE 01/2011)



Poza kościołem toruńskim i łagiewnickim są też w katolicyzmie inne nurty pobożności zarobkowej.
Grzechynia. 

Czapy śniegu na dachach i parkanach, wąskie ścieżki do domów. Takie na szerokość łopaty. Tylko do Pustelni Niepokalanów autokary jadą swobodnie. To wyznawcy księdza Piotra Natanka. Jadą na msze lub spotkania rekolekcyjne, choć wiedzą, że Natanek od dawna ma zakaz odprawiania mszy i głoszenia kazań, który to dostał od władz kościelnych.
Ale ksiądz wciąż niesie kaganek wiary. Bo ma wizje i objawienia. Bo wie, jak ratować pogrążony w kryzysie kraj i zatwardziałych w grzechu Polaków. Oficjalny komunikat Kurii Metropolitalnej w Krakowie mówi, że arcybiskup metropolita krakowski: zawiesił Natankowi do odwołania zgodę na prowadzenie pracy naukowej na uczelniach i wydziałach katolickich;  działalność duszpasterską Natanka ograniczył do parafii zamieszkania. Poza zwyczajną posługą kapłańską prowadzoną tam pod kierunkiem proboszcza, ks. Natanek nie może podejmować posług duszpasterskich w innych miejscach;  nie zezwala Natankowi na publiczne wystąpienia, publikowanie tekstów, rozprowadzanie własnych publikacji (w tym także nagrań wideo i audio) oraz udostępnianie ich do rozprowadzania przez inne osoby. Arcyfiolet polecił też zamknięcie prowadzonych przez ks. Natanka, lub za jego zgodą przez inne osoby, stron internetowych ze szkodliwymi treściami oraz doprowadzenie do wycofania wszystkich materiałów, które już są udostępnione w internecie, przez wyraźne wycofanie zgody na ich upublicznianie. Oświadczenie kończy informacja, że ks. Piotr Natanek w rozmowie z Księdzem Kardynałem zapewnił, że jako wierny syn Kościoła dostosuje się do powyższych decyzji. Czyżby?
 To było w marcu 2009 r. Natanek ma Dziwisza gdzieś. Nadal odprawia msze, prowadzi stronę internetową. Wciąż ma swoją telewizję, która relacjonuje msze i inne uroczystości w pustelni. Na żywo pokazuje co i raz nowe dziecko lub nastolatka na kolanach odmawiającego koronki na różańcu. Nocami też.

Jezus
Wezwanie Natanka "Jezus, Król Wszystkich Narodów" zostało zaczerpnięte z Pisma Świętego. Jezus ma zostać ogłoszony oficjalnie królem Polski. Ma być zmieniony jej herb i inne symbole narodowe. Natanek był w tym celu w Brukseli w Parlamencie Europejskim. Bo trzeba zmienić symbole Unii. Chce tego sam Jezus. Bo jeśli nie ogłosimy go królem, ześle na nas ogrom kar. Już wtedy w Brukseli pokazał, co się dzieje, gdy ludzie nie słuchają Natanka. Jeśli ktoś jeszcze ma wątpliwości, wyjaśnijmy je nareszcie: to, że 18 maja 2009 r. w siedzibie Komisji Europejskiej wybuchł pożar, nie jest dziełem przypadku. Również groźny wyciek gorącej wody, który nastąpił w tym samym budynku 9 dni później, można zinterpretować w oczywisty sposób. To nie była zwykła awaria, tylko ostrzeżenie.

Wyznawcy
Natanek twierdzi, że Jezus do niego gada. Co mówi? Nawołuje do kupowania od Natanka cudownego medalika. I wyjątkowych obrazków. Po kilkaset złotych. Ale za to jakie łaski będą spływały na nabywcę! Łaski codziennego żalu za grzechy, co doprowadzi do nawrócenia i zbawienia oraz do życia wiecznego. Szczególny stopień chwały w niebie. Obronę przeciwko wszelkiemu przejawowi Mojej Sprawiedliwości szczególnie w przypadku katastrof naturalnych. Ale pod warunkiem, że ludzie będą wierni Natankowi i będą nabywać każdy kolejny obrazek. W celu uzyskania łask należy też odmawiać codziennie koronki na paciorkach różańca. Kupionego u Natanka. Od kilkudziesięciu do kilkuset złotych za sztukę. Jezus nakazuje także przyjęcie dziewięciu komunii. Dzień po dniu. W pustelni u Natanka. Bo Syn Boży tam zostawił swoje serce. Tylko Natankowi ufa. Komunię należy przyjmować, leżąc przed kapłanem. Piotr Natanek miał też wizje. Widział Jezusa króla, nie tylko z nim rozmawiał. Zwykli ludzie tego nie rozumieją. Nawet wsadzili go do psychiatryka. Bo chcieli lekami pozbawić go łaski rozmów z Panem.

Biznes
Anastazja i Antoni Natankowie prowadzą gospodarstwo agroturystyczne i przyjmują gości oraz wyznawców syna. A ksiądz-syn organizuje tam wczasy i kolonie, zwane przez niego spotkaniami rolniczymi. Są spotkania wiosenne, letnie, zimowe, jesienne. Przyjeżdżają "grupy modlitewne", na dwa, trzy dni. I biorą udział w mszach. Biorą ze sobą prowiant i... płacą40 lub 50 zł. Od osoby za udział w modlitwie. Za każdy dzień. Majówka trwa trzy dni. Wtedy są msze i rozmowy indywidualne Natanka z dziećmi. 50 zł od osoby. W czerwcu olimpiada dla dzieci. 120 zł od osoby. I turnusy wakacyjne dla dzieci i całych rodzin. Turnusy tygodniowe. Cena 720 zł. W czasie turnusu atrakcje. Codziennie msza, zjazd rodziny księdza Piotra (Natanków i Grabców), Śpiewania Grzechyńskie (25 zł od każdego śpiewaka i obserwatora) oraz całonocna piesza pielgrzymka do Kalwarii Zebrzydowskiej. Pielgrzymi biorą prowiant i 20 zł dla księdza. Natanek prowadzi też msze uwalniające i oczyszczające. Indywidualnie uwalnia dzieci ze szponów szatana. Sam na sam. Cena do uzgodnienia z rodzicami. Po uwolnieniu dziecko ma prawo przestać mówić na parę dni, być w szoku, ale potem będzie już grzeczne i po szatanie ani śladu. Natanek też uzdrawia. Cena zależy od schorzenia. W swojej pustelni odprawia msze związane z własnymi rocznicami. W tym roku było dwudziestolecie kapłaństwa ks. Piotra. Wielka feta uwieczniona na taśmie filmowej. Można to obejrzeć w telewizji Natanka. A parę dni temu ks. Piotr skończył 50 lat. Oto plan uroczystości napisany
jego ręką: uroczysty Anioł Pański na uczczenie mego przyjścia w tej godzinie na świat. Długość 60 cm, waga 3,60 kg, włos kruczy dł. Samsonowej, ok. 50 cm, zrobiono mi koka na głowie (z kroniki prowadzonej przez mamę), godz. 12.15 Msza św. urodzinowa, następnego dnia godz. 10.00 Msza św. i poprawiny.
Nie wiadomo, ile płacili uczestnicy. Wiadomo, że było ich bardzo wielu.

Dzieciak jak dzieciak
- Włos samsonowy?! - śmieje się jedna z mieszkanek Grzechyni z 50-letnią pamięcią. - Dziecko jak dziecko, bez żadnego koka. Piotr Natanek był normalnym chłopcem. Ale według tych, którzy go znają, na pełną normalność nie pozwolili mu rodzice. Szczególnie matka Anastazja. - Brat Nastki, a wuj Piotrka, już po święceniach kapłańskich zakochał się i rzucił sutannę - mówią anonimowo sąsiedzi Natanków. - To był straszny wstyd dla rodziny. Wyklęli go, a Piotrka zaczęli wychowywać na księdza. - Chciał iść do Krakowa na geologię czy coś takiego, ale powiedzieli, że go wydziedziczą, jeśli nie pójdzie do seminarium - kontynuuje jedna ze starszych mieszkanek Grzechyni. - Ale jego siostra jeździ swoją wypasioną terenówką na msze do Makowa, a nie do Piotrusia - śmieją się mieszkańcy. Sam proboszcz parafii w Makowie zorganizował busy przywożące wiernych z Grzechyni do niego na prawowierną mszę. Żeby nie musieli tyle iść na piechotę...

Pustelnia
Pustelnia Niepokalanów. Od strony drogi chroni ją solidny mur, od strony lasu otaczają rzędy płotów. Nikt dokładnie nie wie, ile hektarów ziemi ma Natanek. Sama pustelnia to niewielkie miasteczko, skonstruowane z drewna, blachy falistej i pleksiglasu. Kilkupiętrowe budynki są jakby krzywe, niedokończone, budowane etapami, bez ładu i składu. Cały czas stawiane są nowe, na niektórych widać plastikowe banery z napisami "Baszta podolska" czy "Baszta pruska". Dużo balkonów, balkoników, krużganków, dobudówek, skośnych dachów i daszków. Wszędzie biało-czerwone flagi i godła w najróżniejszych wcieleniach - są orły piastowskie, śląskie. Jest nawet godło z peerelowskiego urzędu, bez korony. Po śniegu drepczą kury, indyki i gęsi. Podobno były tu nawet świnie, żeby gospodarstwo mogło być samowystarczalne. Z pochyłego zbocza na Grzechynię i Maków spoglądają wielkie figury Chrystusa Króla i Matki Boskiej. W informacjach biznesowych dotyczących spotkań rolniczych u Natanka podano, że są tam domki z łazienką i telewizorem, jest kort tenisowy, są boiska do siatkówki, mały staw z rybami i basen. Są też rowery i łódki do wypożyczenia. Wszystko płatne. Ale nie wiadomo, co znajduje się w pustelni księdza, a co u jego rodziców w gospodarstwie agroturystycznym. W każdym razie oba te przedsiębiorstwa doskonale ze sobą współpracują. Natanek pomimo zakazu Dziwisza sprzedaje drogą internetową książki dotyczące intronizacji. Wydaje też periodyki i prowadzi działalność duszpasterską. - Poglądy ks. Natanka w kwestii intronizacji nie mają nic wspólnego z nauką Kościoła. To kontynuacja nauk byłego jezuity, Tadeusza Kiersztyna, nieuznawanego przez Kościół - komentuje nieoficjalnie jeden z członków komisji teologicznej. - Tego rodzaju przypadki nie należą do rzadkości. Ludzką słabością jest błądzenie i nieposłuszeństwo - stwierdził biskup Tadeusz Pieronek w "Tygodniku Powszechnym", tłumacząc, że sankcje dla Natanka były powinnością jego biskupa. - Dla kard. Dziwisza to była szczególnie trudna decyzja. Rodzinę Natanków zna od bardzo dawna, był przecież wikarym w Makowie. A Piotruś, jak na niego zawsze mówił, był częstym gościem w Watykanie, zarówno u niego, jak i u Jana Pawła - mówi nam jeden z pracowników kurii. A co nam powiedział ksiądz Piotr na temat swojej działalności? - Ze złem się nie rozmawia.

Joanna Skibniewska


1 komentarz:

  1. Zajmij się lepiej chora duchowo kobieto tymi którzy najbardziej nas okradają , a nie tym co duchowe i boże . Ale tamtego gdzie grube miliardy nasze kradną tych tematów nie dotkniesz, wiesz dlaczego bo jesteś zwykłym tchórzem.

    OdpowiedzUsuń