środa, 27 lutego 2013

Tortury (NIE, 21/2009)

Krakowscy prokuratorzy i sędziowie zastosowali wobec kaleki trzyletnie męczarnie fizyczne.
Edward Kupczak jest kaleką. Jego życie od lat to świat inwalidzkiego wózka, cewników i nieustającego bólu.
W latach 90. Kupczak miał poważny wypadek. Złamanie trzonu kręgosłupa z uszkodzeniem rdzenia kręgowego. Efekt: paraliż kończyn, porażenie zwieraczy oraz bóle kręgosłupa i bezwładnych nóg. Mimo wszystko nie poddawał się. Operacje niewiele dawały. Lekarze wreszcie zdecydowali się na wysłanie chorego do niemieckiej kliniki i zainstalowanie mu pompy morfinowej, która w sposób kontrolowany i przemyślany dozowała środek uśmierzający ból.
Życie powoli nabierało barw. Kupczak poddał się ciężkiej rehabilitacji. Nauczył się poruszać o kulach, potem o lasce. Aż do października 2006 r....

Wpadli w kominiarkach o szóstej rano. Rzucili wszystkich na ziemię, przystawili broń do głowy. Według naszych ustaleń – na polityczne zlecenie. Kupczak trafił do aresztu. Od razu dostał 3-miesięczną sankcję. Sędzia nie obejrzała historii jego choroby. Nawet nie spojrzała na opinię lekarską ani nie przekazała jej biegłemu. Opinie sądowo-medyczne, mówiące jasno, że Kupczak nie może brać udziału w toczącym się postępowaniu, traktowano jak wykręty przestępcy. W uzasadnieniach kolejnych decyzji o przedłużeniu aresztu zatajono, że w ogóle takie opinie istnieją. Sędzia krakowskiego sądu Barbara Pankiewicz na każdym posiedzeniu dotyczącym przedłużenia aresztu szydziła z choroby osadzonego. I przyklepywała areszt, nawet nie zerkając do materiału dowodowego, który był co najmniej cieniutki, a już na pewno niedający podstaw do przedłużania odsiadki. W pompie morfinowej w więzieniu uzupełniano jedynie płyn fizjologiczny, żeby się nie zatarła. Powołany przez sąd biegły stwierdził, że chorego można leczyć w warunkach więziennych, ale jasno mówi, że pierwszy raz w życiu ma do czynienia z taką pompą. Kupczak nie dostaje od prawie 3 lat morfiny. Wyje w celi z bólu. Gryzie palce. Płacze. Jego stan fizyczny i psychiczny dramatycznie się pogorszyły. Miesiącami niewymieniane w więzieniu cewniki powodują stan zapalny. Brak rehabilitacji i leczenia spowodował, że Kupczak zapomniał już o lasce, a nawet i o kulach. Wózek inwalidzki i ból to codzienność. Trwało to od jesieni 2006 do 14 maja 2009 r.
Na początku maja zadaliśmy pytania rzecznikowi Sądu Okręgowego w Krakowie. Jednym z nich było: Dlaczego sąd od października 2006 r. nie uwzględnia dramatycznej sytuacji zdrowotnej Kupczaka i pomimo opinii biegłych o jego stanie zdrowia nadal go więzi stosując najpoważniejszy środek zapobiegawczy, jakim jest areszt tymczasowy?
Godzinę przed tym, gdy otrzymywaliśmy odpowiedź, wspominana sędzia Pankiewicz uchyliła areszt w zamian za poręczenie majątkowe. Prawie po 3 latach ktoś wreszcie zajrzał w akta!
Nie przesądzamy o winie lub niewinności aresztowanego, ale może sędzia zobaczyła, że zgromadzony materiał dowodowy jest wątpliwy?
– Sąd stosował areszt, ponieważ biegli orzekli, że Edward Kupczak może być leczony w warunkach szpitala więziennego. Wielokrotnie przecież się zdarza, że zatrzymani udają chorobę – odpowiada Rafał Lisak, sędzia z krakowskiego sądu.
Najwidoczniej uważa, że Kupczakowi zainstalowano pompę morfinową dla urody! Żeby mu się wygodniej siedziało na wózku.
– Istotnie, sędzia dzisiaj uznała, że areszt trwa już zbyt długo i może być uciążliwy dla podsądnego, stąd dzisiejsza decyzja o uchyleniu tego środka – dodaje rzecznik.
Dlaczego dopiero po prawie 3 latach?

Edward Kupczak i trzy inne osoby trafiły do aresztu w związku z rzekomo przestępczą działalnością   w kantorach przy krakowskim Wielopolu. Materiał dowodowy nie potwierdzał jednak stawianych przez prokuratora zarzutów, zastosowano więc areszt wydobywczy. Osadzeni usłyszeli, że jeśli obciążą konkretne osoby, to będą mieli lepszą sytuację procesową (nagrana wypowiedź jednego z prokuratorów). Ale oni nikogo nie chcieli obciążać. Tym bardziej że większości z tych osób w ogóle nie znali. Przedłużano więc areszt w nieskończoność. Aresztowano żony i konkubiny zatrzymanych. Nawet zaawansowana ciąża nie była przeszkodą. Podczas zatrzymania przystawiono broń do głowy dzieciom jednego z aresztowanych. Ta sprawa miała pokazać „krakowski układ”. Miał on skupiać biznesmenów, notariuszy i adwokatów. Nie pokazała nic.
W obronie Kupczaka wystąpiła Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Efektem było straszenie fundacji, że sędzia wystąpi do prokuratury z wnioskiem o naruszenie dóbr osobistych! Sędzia Pankiewicz stwierdziła, że została pomówiona przez fundację...

Już dziś osoby aresztowane w sprawie kantorów przy Wielopolu wróciły do domów. Jedna z nich po raz pierwszy zobaczy syna, który urodził się w 2006 r.

3 komentarze:

  1. Gangsterzy udający niewiniątka..powinni w pierdlu siedzieć do końca życia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Autorka niedoinformowana /łagodnie pisząc/ albo z tej samej mafii. Toż to gangster pełną "gembom".

    OdpowiedzUsuń
  3. Edward Kupczak już w podstawówce "zapowiadał" się na gangstera bez skrupułów.Wykańczał psychicznie swojego ojca, poniżał i ośmieszał nauczycieli, szczególnie uwziął się na pana od historii.Klasa milczała, bo baliśmy się go. Był chamski, nieobliczalny, urodzony gangster nie zasługujący na współczucie

    OdpowiedzUsuń