środa, 27 lutego 2013

Coś wisi w powietrzu (NIE, 11/2009)

Robert Pazik
Kto zamordował morderców Krzysztofa Olewnika?

Posypały się kary dyscyplinarne dla pracowników więzienia w Płocku w związku ze śmiercią Roberta Pazika. Podobno za niedopilnowanie. Według nas fakt, że to, co się stało, miało stać się właśnie w zakładzie karnym w Płocku, jest bezsporny. Po to trafił tutaj Pazik (pisaliśmy o tym w artykule „Cela z widokiem na stryczek” „NIE” nr 9/2009). Tylko czy miało dojść do samobójstwa, czy jednak do egzekucji?
Pani Barbara Pazik twierdzi, że syn przyrzekł jej, że się nie zabije. Gdy rozmawiała z nim po samobójstwie Sławomira Kościuka, mówił, że nie zrobi czegoś podobnego. Kilka dni wcześniej dzwonił do domu, zapewniał matkę, jak bardzo ją kocha, czeka na paczkę od niej, mówił też, że się boi.
 

Ucisk pętli
Także porucznik Edward Szot, szef ochrony więziennej w Sztumie, zapewnia, że nic nie wskazywało, aby osadzony chciał się zabić. Mówi: – Robert Pazik był u nas pod nadzorem kamer 24 godziny na dobę. Zwracaliśmy na niego szczególną uwagę, po tym jak dwóch skazanych w sprawie Olewnika popełniło samobójstwo. Pazik był na bieżąco z wydarzeniami w toczących się postępowaniach w sprawie mordu na Olewniku. Często odwiedzał go psycholog, gdyby więc coś było nie tak, specjalista natychmiast by to zgłosił.
– Nigdy nie uwierzę, że brat sam postanowił się zabić – stwierdził Dariusz Pazik.
– Wstępny wynik sekcji zwłok mówi, że Robert Pazik zmarł w wyniku zadzierzgnięcia – informowała za prokuraturą w Ostrołęce zaraz po zajściu rzecznik więziennictwa Luiza Sałapa. Potwierdza to także dziś rzecznik Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce Andrzej Rycharski. Nie ma jednak jeszcze wyników ostatecznej sekcji zwłok, która powinna być już dawno. Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce nie dysponuje jeszcze opinią końcową z sekcji zwłok Roberta P. Ze wstępnej opinii wydanej przez biegłego z zakresu medycyny sądowej, po zakończeniu otwarcia i oględzin zwłok wynika, że przyczyną śmierci Roberta P. był ucisk pętli na narządy szyi. To definicja zadzierzgnięcia. Specjaliści od medycyny sądowej byli zdumieni, gdy właśnie o zadzierzgnięciu poinformowano dziennikarzy. Aż dziwne, że w mediach ta informacja przeszła bez echa. W stosunku do poprzednich „samobójców” używano terminologii zawiśnięcie na pętli.
 

Osoby trzecie
– Zadzierzgnięcie jest zwykle przypisywane działaniom zbrodniczym, a nie samobójstwom – mówi dr Mariusz Kobek z Zakładu Medycyny Sądowej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. – Przy „zwykłym” powieszeniu pętla zaciska się pod wpływem ciężaru ciała i siły grawitacji. Przy zadzierzgnięciu jest zupełnie inaczej: siłą zaciskającą pętlę jest najczęściej ludzka ręka. Zadzierzgnięcie zwykle wskazuje na zabójstwo.
To samo możemy przeczytać w encyklopedii medycyny sądowej. Czy Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce rozważa zatem udział osób trzecich w śmierci Roberta Pazika?
– Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce bada wszechstronnie wszelkie okoliczności śmierci Roberta P. uwzględniając wszystkie wersje śledcze – odpowiada rzecznik prokuratury Andrzej Rycharski, pytany o taką ewentualność. – Ocena prawnokarna okoliczności zgonu możliwa będzie po zgromadzeniu pełnego materiału dowodowego.
Pierwszy z samobójców, Wojciech Franiewski, na parę dni przed śmiercią napisał w liście do sądu. Okaże się, że zatrułem się kiełbasą albo przedawkowałem narkotyki. Miał we krwi i narkotyki, i alkohol. I oczywiście zawisnął na pętli. A dokładnie na bandażu elastycznym.
Kościuk, drugi samobójca, też „zawisnął” w Płocku. W czasie sekcji zwłok okazało się, że miał sińce pod kolanami i na rękach, a jego żebra były połamane. Biegli uznali jednak, że do złamania żeber mogło dojść w czasie próby reanimacji. Przy okazji związano mu ręce w przegubach, żeby sobie serca ze szczęścia nie wyrwał... Bo niby skąd te siniaki? A pod kolanami? Pomyliło się lekarzowi i stukał młotkiem w celu badania odruchów neurologicznych po przeciwnej stronie kolana niż trzeba? A może jednak Kościuka ktoś skrępował przywiązując ręce do zgiętych kolan?
 

Myśli samobójcze
Gdy po śmierci Pazika media rozważały podobieństwo tej śmierci do śmierci Kościuka, a TVN 24 wysnuła tezę, że wynik sekcji zwłok wyklucza udział osób trzecich w tamtym zdarzeniu, Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce natychmiast wydała oświadczenie, że w zdarzeniu będącym przedmiotem postępowania V Ds 29/08 postępowanie przygotowawcze w sprawie nie zostało dotychczas merytorycznie zakończone i formułowanie kategorycznych stwierdzeń jest przedwczesne.
Tym bardziej że Kościuk wcale nie zachowywał się tak, jak gdyby miał skończyć ze sobą. Jego siostra była adwokatem. Starała się o ułatwienie bratu życia w więzieniu. Siostra i matka przekonywały dyrektora płockiego aresztu, że ich bliski jest chory i powinien być leczony w szpitalu więziennym na warszawskim Mokotowie. Sam zainteresowany pytał psychologa o możliwość odbywania kary w oddziale terapeutycznym, gdzie spodziewał się lepszych warunków.
Pisał do Centralnego Zarządu Służby Więziennej prośbę o przetransportowanie do Warszawy.
Po wyroku nie zgodził się na status skazanego; wolał być traktowany nadal jak tymczasowo aresztowany. Do czasu uprawomocnienia się orzeczenia sądu miał do tego prawo. To chyba świadczy, że nie myślał o samobójstwie, lecz planował pobyt w więzieniu, chciał zapewnić sobie korzystniejsze warunki odbywania kary i walczyć o jej skrócenie.
Żywego Kościuka ostatni widział wychowawca. Miał go pod opieką od września 2007 r., kiedy aresztowany przyjechał do Płocka z Barczewa.
– Od ogłoszenia wyroku rozmawiałem z nim trzy, może cztery razy i nie zauważyłem dużej różnicy w zachowaniu. Pisał listy do sądu, do kierownictwa Służby Więziennej, miał widzenia z siostrą, która była jednym z jego dwóch obrońców, myślał o przyszłości. Ostatni raz rozmawialiśmy o przygotowaniu pisma do komisji penitencjarnej.
Dla psychologa samobójstwo Kościuka było zaskoczeniem.
– On nie wysyłał sygnałów o załamaniu, czekał na widzenie z 20-letnim synem.
Samobójstwa Kościuka nie spodziewała się jego rodzina, nie zgłaszała, że ma on myśli samobójcze lub spadek nastroju. Bliscy bardziej obawiali się, że może być narażony na agresję ze strony innych osadzonych, ponieważ współpracował w śledztwie z policją i prokuraturą.
 

Siedzący na sedesie
W postępowaniu wewnętrznym Służby Więziennej minuta po minucie odtworzono okoliczności zdarzenia. O 20.15 w oddziale piątym dla niebezpiecznych przestępców odbył się apel wieczorny przeprowadzony przez dowódcę zmiany i oddziałowego. W czasie apelu Kościuk zachowywał się spokojnie i nie zgłaszał żadnych potrzeb. Co pół godziny obie cele były kontrolowane. W czasie ostatniej kontroli przed zdaniem służby, o 21.10, oddziałowy widział, że Kościuk leży na łóżku i ogląda telewizję.
To samo stwierdził kolejny oddziałowy, który kontrolował jego celę już o 21.18. O 22.00 funkcjonariusz ten zaczął gasić światło w celach. Po dojściu do celi 505, o 22.04, nie zobaczył Kościuka przez wizjer. Uderzył ręką w drzwi celi i kilka razy go zawołał, lecz nie usłyszał odpowiedzi. O braku kontaktu zawiadomił stanowisko dowodzenia.
Dowódca zmiany stwierdził na podstawie obrazu na ekranie monitora, że osadzony prawdopodobnie siedzi na muszli klozetowej w kąciku sanitarnym. Wziął ze stanowiska dowodzenia klucze do celi i wraz z dwoma funkcjonariuszami przyszedł do oddziału piątego. W ich obecności oddziałowy otworzył celę i wszyscy zobaczyli Kościuka siedzącego na sedesie z pętlą na szyi. Ułożyli go na podłodze i rozpoczęli reanimację.
Dlaczego przez 42 minuty nikt nie zwracał na niego uwagi? Wcześniej kontrolowano go co 8 minut. A w tym feralnym momencie o nim zapomniano.
– Kto ma jednak stale patrzeć w te wszystkie monitory, jeśli dowódca zmiany i jego zastępca wykonują inne zadania? – odpowiada Artur Kowalski – zdymisjonowany szef płockiego więzienia.
Kto wie, że właśnie o tej porze są inne  zadania? Już po śmierci Kościuka dyrektor Kowalski zgłaszał do centrali, że powinny być wyznaczone osobne stanowiska do obserwowania „enek”, czyli cel dla niebezpiecznych przestępców.
 

Pełna obserwacja
Sprawa monitoringu w jednostkach penitencjarnych była przedmiotem wystąpienia rzecznika praw obywatelskich do dyrektora generalnego SW z 29 stycznia 2008 r. Dr Janusz Zagórski, dyrektor Zespołu Prawa Karnego Wykonawczego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, twierdził już wtedy, że cele dla niebezpiecznych muszą być monitorowane w całości.
– Tam kamera powinna widzieć wszystko, a nawet przekazywać dźwięk, by skuteczniej chronić osadzonych przed autoagresją. Nie powinno być problemem stałe obserwowanie tych cel, bo w skali kraju „niebezpiecznych” jest 300-400 i nie wszyscy siedzą pojedynczo. Uzasadniał, że wobec tych osadzonych praktycznie nie prowadzi się oddziaływań penitencjarnych, trzeba więc przynajmniej stale ich kontrolować.
Czyli wcale biuro rzecznika nie zakazało w Płocku monitorowania kącików sanitarnych...
Po śmierci Kościuka Pazika przewieziono do innego więzienia. Władze więzienne zachowały się, jak trzeba. Ale Pazik wrócił, by zginąć.

 Zadzierzgnięcie polega na zaciśnięciu narządów szyi przez pętlę, z tym że siłę zaciskającą stanowi siła ręki (z reguły obcej). Bruzda przebiega okrężnie na linii poziomej. Jako że siła ręki ludzkiej jest mniejsza niż nacisk wywierany przez ciężar ciała (w powieszeniu), do śmierci dochodzi wówczas, gdy czas ucisku wywierany na szyję osoby zadzierzgniętej przekracza przynajmniej 4 minuty. Dominuje tu ucisk na żyły szyjne odprowadzające krew z głowy. Dlatego też u ofiar zadzierzgnięcia można zaobserwować silne przekrwienie twarzy powyżej bruzdy, obrzęk języka, przekrwienie mózgu, czasem wytrzeszcz gałek ocznych. W obrębie szyi czasem obserwuje się złamanie chrząstek krtani. Dość charakterystyczne są także wybroczyny krwawe w obrębie spojówek.
Zadzierzgnięcie (łac. strangulatio) – termin z zakresu kryminalistyki i medycyny sądowej, określający specyficzny rodzaj zagardlenia, w którym ucisk na narządy szyi wywiera pętla zaciskana ręcznie przez człowieka. Zadzierzgnięcie jest najczęściej czynem zbrodniczym. Stosunkowo sporadycznie spotyka się samobójstwa popełnione tą metodą. Wymagają one użycia pętli uniemożliwiającej automatyczne rozluźnienie po utracie przytomności (np. pętla z krępulcem, ząbkowana taśma plastikowa z zapadką, itp).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz