Jak ściemniają organa
Po kilku naszych publikacjach otrzymaliśmy z Sądu Okręgowego i
Prokuratury Okręgowej w Świdnicy pisma z żądaniami zamieszczenia
sprostowania. Nie spełniają one warunków sprostowania, ponieważ wbrew
temu, co twierdzi świdnicka prokuratura i sąd, napisaliśmy prawdę.
Zdecydowaliśmy zamieścić je jednak jako teksty polemiczne i odnieść się
do nich. Pisma te nie tylko zarzucają "NIE" kłamstwa, ale
zawierają rozmaite pokrętne wyjaśnienia, mieszają wątki.
Uważamy, że to
celowe. w żadnym z nich nie odniesiono się bowiem do meritum sprawy. A jest ono takie:
otrzymaliśmy znalezione na wrocławskim śmietniku kopie zeznań świadka koronnego. Materiały tajne. Napisaliśmy o tym. Przesłuchano autorkę artykułu. Wysłano do redakcji policję po znalezione dokumenty z żądaniem ich wydania. Odmówiliśmy
oddania kompromitujących prokuraturę i sąd w Świdnicy dowodów, bojąc
się, że trafią do tej samej prokuratury, a ta sprawę zamiecie pod dywan.
Wystąpiliśmy do Prokuratora Generalnego, aby wskazał inną
prokuraturę w kraju, której moglibyśmy oddać materiały. Przez kilka
tygodni nikt nie zainteresował się tą sprawą. W pismach, które
przytaczamy, nikt nie zająknął się na temat, jak to się właściwie stało,
że protokoły zeznań świadka koronnego znalazły się na dostępnym z ulicy
śmietniku.
Redakcja
PS Kolorem
czerwonym wyróżniliśmy ewidentne nieprawdy, kolorem
zielonym zdania nie mające związku z naszymi tekstami.
"Jak wsadza pedofil"("NIE" nr 43/2011)
http://skibniewska.blogspot.com/2013/03/jak-wsadza-pedofil-nie-432011.html
(...)
"Prokuratura Okręgowa w Świdnicy na podstawie ustaleń operacyjnych
Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu od 2000 roku prowadziła
śledztwo w sprawie wyłudzania świadczeń rentowych i innych z ZUS Oddział
w Wałbrzychu na podstawie fałszywych lub poświadczających nieprawdę
dokumentów wystawianych przez lekarzy, a także wręczenia i przyjmowania W
tym celu korzyści majątkowych przez osoby pełniące funkcje publiczne,
fałszowania dokumentacji medycznych oraz poświadczania w nich nieprawdy.
Śledztwo to przez media zostało określone jako sprawa
"wałbrzyskiej ośmiornicy". Czynności w tym śledztwie od początku
powierzono do wykonania Komendzie Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu
Wydziałowi ds. Walki z Korupcją.
Nieprawdziwa jest zatem przedstawiana
przez J. Skibniewską teza, że śledztwo to zostało zainicjowane w czasie,
gdy Ministrem Sprawiedliwości i Prokuratorem Generalnym był Zbigniew
Ziobro. (...)Od września 2007 roku śledztwo dotyczące wyłudzania
świadczeń z ZUS i popełnianych w tym celu innych przestępstw,
kontynuowane jest w Prokuraturze Okręgowej w Świdnicy.
Nieprawdziwa
jest informacja, że w śledztwie tym był ustanowiony świadek koronny. Na
żadnym etapie omawianej sprawy świadek taki nie występował, nigdy nie
był nawet w tej kwestii kierowany wniosek do sądu (zgodnie z ustawą z
dnia 25 czerwca 1997 r. o świadku koronnym o nadaniu statusu świadka
koronnego decyduje sąd okręgowy, po rozpoznaniu wniosku prokuratora). Jednym
z istotnych dowodów we wskazanym śledztwie były natomiast wyjaśnienia
jednego z lekarzy, który pełnił także funkcję lekarza orzecznika ZUS
Oddział w Wałbrzychu - Macieja G. Maciej G. został zatrzymany 25.10.2004
r., a następnie tymczasowo aresztowany do 21.03.2005 r.
Nieprawdziwa
jest natomiast sugerowana przez autorkę artykułów informacja, jakoby
Maciej G. zdecydował się na składanie wyjaśnień, w których obciążył tak
siebie, jak i inne osoby o udział w przestępstwach, w celu uniknięcia
odpowiedzialności za czyn o charakterze pedofilskim.
Ani Prokuratura
Okręgowa w Świdnicy, ani żadna z podległych jej jednostek nie prowadziła
przeciwko Maciejowi G. śledztwa o tego typu przestępstwa. w
czasie gdy sprawa "wałbrzyskiej ośmiornicy" prowadzona była w
Prokuraturze Apelacyjnej we Wrocławiu, Maciej G. zmarł w dniu 16.08.2006
r. na skutek zamachu samobójczego. Nieprawdziwa jest natomiast
informacja, że do zgonu doszło na skutek powieszenia się. Nieprawdziwa
jest także informacja, jakoby Maciej G. pozostawił list czy też
jakikolwiek inny dokument, w którym odwołałby swoje wyjaśnienia składane
w toku śledztwa, z którego wynikałoby, że bezpodstawnie obciążył swoimi
wyjaśnieniami inne osoby czy też kogokolwiek za takie zachowania
przepraszał. Żaden tego typu dokument nie został także ujawniony podczas
śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Rejonową w Wałbrzychu w sprawie
nagłego zgonu Macieja G. Listy, które zostały sporządzone przez
zmarłego i przy nim ujawnione,
miały charakter wyłącznie osobisty i
skierowane były do osób z kręgu jego najbliższych.
W śledztwie ustalono,
że zamach samobójczy miał związek z problemami rodzinnymi. Nieprawdziwa
jest również kolejna forsowana przez J. Skibniewską teza, jakoby w
kierowanych przez prokuratora aktach oskarżenia wyjaśnienia Macieja G.
były jedynym dowodem obciążającym osoby występujące w śledztwie w
charakterze podejrzanych, w szczególności innych lekarzy. w sprawach
tych wyjaśnienia Macieja G. stanowią jeden z wielu dowodów, obok
dokumentacji medycznej, rentowej, zeznań świadków oraz wyjaśnień innych
podejrzanych, zarówno lekarzy, jak i osób, które uzyskały i pobierały
nienależne świadczenia z ZUS, w wielu przypadkach przyznających się do
popełnienia zarzucanych im przestępstw i potwierdzających wyjaśnienia
Macieja G. O wartości zgromadzonego materiału dowodowego świadczy
najdobitniej fakt, że w okresie prowadzenia sprawy "wałbrzyskiej
ośmiornicy? w Prokuraturze Okręgowej w Świdnicy, w latach 2002-2005 oraz
2008-2011
skierowano do różnych sądów 18 aktów oskarżenia, obejmujących
367 osób oskarżonych. Do chwili obecnej prawomocnie zostało skazanych
277 osób, w tym11 lekarzy różnych specjalizacji.
(...) Nie jest zatem
prawdziwe, a co najmniej jest nieścisłe stwierdzenie, że sprawy
przeciwko aresztowanym lekarzom są dziś umorzone. Nie polega
także na prawdzie stwierdzenie J. Skibniewskiej, że "gdy w sprawie
pojawiał się jakiś adwokat próbujący bronić lekarza, natychmiast G. był
dodatkowo dosłuchiwany i przypominał sobie, że mecenas przekazywał mu
łapówkę od jakiegoś pacjenta. Tak miejscowi adwokaci też trafili za
kratki". Takie sformułowanie wypowiedzi wręcz narzuca wnioskowanie, że
osób takich było wiele. Tymczasem wtoku omawianego śledztwa w maju 2006
roku istotnie zatrzymano pod zarzutem popełnienia przestępstw o
charakterze m.in.korupcyjnym dwóch wałbrzyskich adwokatów, co do których
prokurator wnioskował do sądu o zastosowanie tymczasowego aresztowania.
Wątek śledztwa dotyczący obu adwokatów, decyzją Prokuratora
Apelacyjnego we Wrocławiu, został w lutym 2008 roku przekazany do
dalszego prowadzenia Prokuraturze Okręgowej w Jeleniej Górze. Wobec
jednego z adwokatów śledztwo zostało umorzone w listopadzie 2009 roku.
Wobec drugiego adwokata śledztwo zakończono skierowaniem w grudniu 2009
roku aktu oskarżenia o trzy czyny, co do istoty takie same, jak te pod
zarzutem których był zatrzymany w 2006 roku. Sprawa przeciwko temu
oskarżonemu toczy się przed Sądem Rejonowym w Dzierżoniowie.
Prokurator
Prokuratury Okręgowej Ewa Ścierzyńska Rzecznik Prasowy
"Jak zabija
prokurator" ("NIE"nr. 40/2011 i 42/2011)
http://skibniewska.blogspot.com/2013/03/jak-zabija-prokurator-nie-402011.html
(...) "Nieprawdziwa jest
teza postawiona w tytułach artykułów Joanny Skibniewskiej opublikowanych
w nr. 40 i 42 tygodnika - "Jak zabija prokurator", że świadek koronny
nie jest znany uczestnikom postępowania z imienia i nazwiska. Pisząca,
zapewne bez fachowej weryfikacji prawniczej, myli dwie instytucje
procesowe polskiego prawa karnego tj. świadka koronnego, o którym
stanowi ustawa z dnia 25 czerwca 1997 r. o świadku koronnym ze świadkiem
anonimowym, o którym mowa w art. 184 kodeksu postępowania karnego.
Świadek koronny jest osobą, która jako przestępca i członek
zorganizowanej grupy, na określonych w ustawie warunkach może uniknąć
odpowiedzialności karnej za popełnione przez siebie przestępstwa, w
zamian za przekazanie organowi prowadzącemu postępowanie informacji,
które mogą przyczynić się do ujawnienia okoliczności przestępstwa,
wykrycia pozostałych sprawców, ujawnienia dalszych przestępstw lub
zapobieżenia im.
Zatem jest on osobą doskonale znaną swoim "kolegom", a w
związku z tym jego ochrona polega na zapewnieniu mu i jego najbliższym ?
przez właściwą jednostkę Komendy Głównej Policji ? bezpieczeństwa
fizycznego. W związku z tym z chwilą nadania mu tego statusu nie
przebywa ona w miejscu swojego dotychczasowego zamieszkania.
J.
Skibniewska nie zadała sobie trudu, by ustalić, że protokoły przesłuchań
świadka koronnego mogą być udostępniane stronom i ich obrońcom, jak
również mogą być sporządzane ich kopie bądź odpisy (za zgodą prokuratora
lub sądu). Kolejna zatem nieprawdziwa informacja podawana w artykule to
ta, że doszło w ten sposób do ujawnienia tajemnicy państwowej oraz
insynuowanie, że odpowiedzialna za to jest prokuratura.
Po nadaniu
osobie statusu świadka koronnego, o czym decyduje sąd na wniosek
prokuratora, jej dane osobowe nie są objęte tajemnicą państwową i są
znane wszystkim stronom postępowania, a w przypadku prowadzenia rozprawy
bez wyłączenia jawności ? także publiczności. Dane osobowe świadka
koronnego są objęte tajemnicą państwową, ale tylko do czasu wydania
postanowienia o dopuszczeniu dowodu z jego zeznań (art.23 pkt 1 ustawy z
dnia 25 czerwca 1997 r. o świadku koronnym), a następnie dopiero po
udzieleniu mu pomocy, gdyby wyposażono świadka w nowe dane osobowe
(art.23 pkt 2 w zw. z art. 14). (...)
Nieprawdziwe jest także
stwierdzenie J. Skibniewskiej, że Daniel B. nie mógł być ustanowiony
świadkiem koronnym, gdyż kwestię tę z urzędu badał Sąd Okręgowy w
Świdnicy rozpoznający wniosek prokuratora w tym zakresie, w trybie art. 3
ustawy z dnia 25 czerwca 1997 r. o świadku koronnym.
Nieprawdziwa
jest informacja, że prokuratorzy Krzysztof Schwartz i Karolina
Rzeczycka-Jarosz prowadzili wspólnie śledztwo w sprawie tzw. gangu
bokserów, jak sprawę tę określały media. Postępowanie w tej sprawie
zostało bowiem wszczęte w Prokuraturze Okręgowej w Świdnicy w 2004 roku,
a następnie przejęte w2006 roku, do dalszego prowadzenia w prokuraturze
Apelacyjnej we Wrocławiu oraz Wydziale Zamiejscowym we Wrocławiu Biura
ds. Przestępczości Zorganizowanej ówczesnej Prokuratury Krajowej. Cały
czas referentem tego śledztwa był prokurator Krzysztof Schwartz.
Natomiast w tutejszej Prokuraturze prowadzone były postępowania w
zakresie wątków wyłączonych z głównej sprawy dot. "gangu bokserów", które
nadzorowała prokurator Karolina Rzeczycka-Jarosz oraz inni prokuratorzy
świdnickiej prokuratury. Nieprawdziwa jest również informacja,
że zbiegły z budynku tutejszej Prokuratury podejrzany Mariusz R. był
pozostawiony przez prokuratora sam w pokoju przesłuchań. W
rzeczywistości uciekł on w trakcie przesłuchania, wyskakując przez okno
na tzw. wysokim parterze, a następnie sforsował ogrodzenie wokół
budynku. Postępowanie służbowe w tej sprawie nie wykazało
nieprawidłowości w postępowaniu prokuratora wykonującego czynność
procesową z udziałem Mariusza R. (...) Nie są w końcu prawdziwe
zniesławiające prokuratorów relacje J. Skibniewskiej, iż Sąd Najwyższy
rozpoznając kasację od jednego z wyroków wydanych w sprawie
"gangu bokserów" stwierdził, iż w toku śledztwa preparowano dowody winy
przeciwko podejrzanym. W rzeczywistości Sąd Najwyższy wskazał
na uchybienia natury proceduralnej mające miejsce wtoku rozprawy, a
skutkujące uchyleniem wyroku jedynie wobec Stanisława S. i Piotra T. i 5
innych osób, spośród 41 oskarżonych w tej sprawie. Wymienieni oskarżeni
nie byli bowiem należycie reprezentowani na kilku rozprawach, gdyż
w zastępstwie głównego obrońcy stawił się na rozprawie nieuprawniony do
występowania przed sądem okręgowym aplikant adwokacki.
Prokurator
Prokuratury Okręgowej Ewa Ścierzyńska Rzecznik Prasowy
"Tajemnice ze
śmietnika" ("NIE"nr 44/2011)
http://skibniewska.blogspot.com/2013/03/tajemnice-ze-smietnika-nie-442011.html
(...) Autorka artykułu pisze:
"Sędzia Maciej Jedliński uznaje jednak zeznania Daniela B. za wiarygodne.
Nie każe mu zeznawać, bo wie, że B. nie wydukałby nawet połowy tego, co
jest w zeznaniach sporządzonych przez prokuratora.? To
informacja nieprawdziwa. W sprawie o sygn. akt IIIK232/09,w której
oskarżeni byli m.in.byli policjanci i w której rzeczywiście orzekał
sędzia Maciej Jedliński, świadek koronny Daniel B., przed przystąpieniem
do odczytywania mu zeznań złożonych przez niego w śledztwie, zeznaje
sam na dwóch terminach rozpraw, co łącznie zajmuje 33 strony protokołów.
Podobnie ma się rzecz w sprawie o sygn. akt IIIK154/06, w której
oskarżeni byli m.in. Stanisław S. i Piotr T. w tej jednak sprawie sędzia
Maciej Jedliński nigdy nie był członkiem składu orzekającego. Autorka
dalej pisze: "Sędzia Maciej Jedliński sypał wyrokami. Policjantom
zniszczył życie, uznając ich winnymi zarzucanych przez prokuratora
czynów". I dalej: "Rzekomi gangsterzy dostali po kilkanaście lat. Ale
musieli tyle dostać, bo jak tu wytłumaczyć 6 lat aresztu. Sędzia
Jedliński sądził tak sumiennie, że nie zauważył, iż trzech oskarżonych
reprezentuje ten sam pełnomocnik co świadka koronnego". To również
informacje nieprawdziwe. W sprawie, w której jako oskarżeni występowali
byli policjanci, najsurowsze kary to 6 lat pozbawienia wolności.
Nikt w
tej sprawie nie był tymczasowo aresztowany przez okres 6 lat. Natomiast
jak już powiedziano wyżej, w sprawie o sygn. akt IIIK154/06,w której
rzeczywiście Stanisław S. i Piotr T. skazani zostali na kary
przekraczające 10 lat pozbawienia wolności i w której wyrok został
następnie uchylony w wyniku kasacji przez Sąd Najwyższy,
nigdy nie
orzekał sędzia Maciej Jedliński. Nie orzekał on tak samo nigdy w jeszcze
innej sprawie, chodzi tu o sprawę o sygn. akt IIIK16/08,w której doszło
do sprzeczności interesów z powodu występowania tego samego obrońcy. Autorka
pisze również, jakoby Sąd Najwyższy "niektórych skazanych w ogóle
uniewinnił z braku dowodów. Resztę wątków skierował do ponownego
rozpatrzenia. Na 20 stronach uzasadnienia decyzji nie zostawił suchej
nitki na prokuraturze zbierającej dowody i na sądzie, który
bezkrytycznie dowody te przyjął jako wystarczające?. To
informacje nieprawdziwe. Wyrokiem z dnia 19 maja 2010 r. Sąd Najwyższy,
rozpoznając kasację,
tylko oskarżoną Beatę O. uniewinnił od jednego ze
stawianych jej zarzutów. Uchylił natomiast wyrok Sądu Okręgowego w
Świdnicy co do 8 oskarżonych.
W uzasadnieniu swojego wyroku Sąd
Najwyższy odnosił się zaś wyłącznie do kwestii procesowych, za wyjątkiem
jedynie tej części, która dotyczyła uniewinnienia Beaty O. od jednego z
zarzucanych jej przestępstw, jednak nawet i w tym zakresie nie odnosił
się do zeznań świadków, w tym świadków koronnych oraz ustaleń Sądu
Okręgowego w Świdnicy dotyczących takich dowodów. Na zakończenie
Autorka pisze: "Gang bokserów" jak pisały o nich lokalne media - znowu
stoi przed sądem. Oskarżeni mają innego sędziego, ale ławnicy są ci sami
co w poprzednim procesie". To informacja nieprawdziwa.
Przy
ponownym rozpoznaniu sprawy nie występują ci sami ławnicy, którzy
występowali poprzednio, przed częściowym uchyleniem wyroku W wyniku
kasacji przez Sąd Najwyższy. Natomiast faktycznie
występuje w niej dwoje
ławników, którzy orzekali we wspomnianej sprawie o sygn. akt III K
232/09,w której oskarżeni byli m.in. Stanisław S. i Piotr T.,
nie ma
jednak ku temu żadnych przeszkód procesowych. (...)
Rzecznik Prasowy
Sądu Okręgowego w Świdnicy Tomasz Białek
"Jak zjeść policjanta? ("NIE" nr
40/2011)
http://skibniewska.blogspot.com/2013/03/jak-zjesc-policjanta-nie-402011.html
(...) Pragnę poinformować, że w sprawie domniemanego
przyjęcia korzyści majątkowej przez sędziego Sądu Okręgowego w Świdnicy
Prokuratura Apelacyjna we Wrocławiu prowadziła śledztwo, które w dniu 29
grudnia 2009 r. zostało prawomocnie umorzone. Natomiast zeznania
świadków koronnych, które m.in.stanowiły jedne z kluczowych dowodów,
będących podstawą wyroków skazujących w prowadzonych przez Sąd Okręgowy
sprawach, były poddawane kontroli instancyjnej przez Sąd Apelacyjny we
Wrocławiu, jak również przez Sąd Najwyższy, rozpoznający kasację w
sprawie o sygn. akt III K 154/06. Zeznania te nigdy nie były
kwestionowane, a powodem częściowego uchylenia wyroku w tej ostatniej
sprawie i skierowania jej do ponownego rozpoznania były wyłącznie
względy proceduralne.
Rzecznik Prasowy Sądu Okręgowego w Świdnicy Tomasz Białek