niedziela, 29 grudnia 2013

Państwo was rozerwie (NIE Nr 49/2013)


Kolejny gazociąg wybuchnie niedługo. Czekamy.

3 osoby nie żyją, kilkanaście ciężko rannych, dziesiątki ewakuowanych, kilkanaście budynków spalonych – to bilans wybuchu gazociągu i pożaru w Jankowie Przygodzkim. Podczas prac remontowych eksplodował gazociąg. Błyskawicznie wybuchł pożar. Płomień, wysoki na kilkadziesiąt metrów, przez wiele godzin unosił się nad miejscowością. Płonęły domy i las. Operator dźwigu i koparki zginęli namiejscu. Byli zatrudnieni na czarno. W akcji gaszenia uczestniczyło kilkuset strażaków. Oficjalnie winni eksplozji byli „partacze”wykonujący roboty budowlane. Gówno prawda! Winni siedzą na eksponowanych stołkach w gazowni. Nigdy nie poniosą odpowiedzialności. Jeszcze przez lata będą pobierać wysokie pensje i emerytury.

Niedługo taka sama sytuacja może wydarzyć się w Małopolsce. Tam jest jeszcze gorzej, a firma przesyłająca gaz nagminnie narusza prawo i ma gdzieś mieszkańców gmin, które w każdej chwili mogą wylecieć w powietrze.

Przyczyna wybuchu

Janków Przygodzki to niewielka miejscowość pod Ostrowem Wielkopolskim. Leży na szlaku autostrady gazowej. Dwie nitki gazociągu łączą kluczowe węzły w Gustorzynie i Odolanowie. Na 168 kilometrach położone są rury o średnicy 300 i 500 mm. Teraz ta autostrada ma mieć jeszcze większą przepustowość – 700 mm. Stąd prace prowadzone przez Gaz-System S.A. Szacunkowa wartość inwestycji: 502 mln zł. Dofinansowanie z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko: 233,52 mln zł. Kolejna już – trzecia nitka – będzie miała najszerszy przekrój i będzie przebiegała obok pozostałych, wybudowanych w latach 70 zeszłego wieku.
Według Gaz-Systemu stary gazociąg po prostu rozszczelnił się pod ciężarem zrzucanej na niego ziemi z nowego wykopu. Jak twierdzą mieszkańcy, stara nitka była momentami niemal całkowicie odkryta. W końcu pod naporem dodatkowego ciężaru cała skarpa wraz ze starym gazociągiem się osunęła.
W wydanym oświadczeniu rzecznik firmy podał przyczynę katastrofy. Prawdopodobną przyczyną awarii i pożaru gazociągu były: po pierwsze wadliwie wykonana spoina w starym gazociągu, wybudowanym w 1977 roku; po drugie niezachowanie stref kontrolowanych tj. zbyt bliskie posadowienie budynków w stosunku do istniejącego gazociągu. Tylko czyja to wina? Gaz-Systemu S.A.

Prognoza nowego wybuchu

Sąspów, Jerzmanowice-Przeginia to piękne miejsca. Jura Krakowsko-Częstochowska, skały, szlaki turystyczne, nieopodal Ojcowski Park Krajobrazowy.

Przyjeżdża tu wielu turystów.
Wpadają na parę dni do położonego w okolicy hotelu lub pensjonatu i delektują się widokami. Nie mają nawet pojęcia, że mogą rozerwać się inaczej. Te wsie bowiem leżą na takim samym gazociągu jak ten z Jankowa Przygodzkiego.
Tyle że jest on w dużo gorszym stanie.


Ten w Jankowie budowany był w 1977 r., ten z Sąspowa zaś – w 1956. I żeby było weselej, tutaj budynki nie stoją zbyt blisko gazociągu jak w Jankowie. Tu budynki stoją na gazociągu! Gazownia ukrywała to przez dziesiątki lat, wydając pozwolenia na budowę. Na mapkach geodezyjnych przekazanych gminie nie zaznaczono ciągnącego się wzdłuż ulicy gazociągu. A domy przy drodze rosły. Wyrastały restauracje, pensjonaty, hotele. Na wielkiej rurze gazowej. Na rurze, która od dziesiątków lat nie była konserwowana, bo przecież nikt nie miał o niej wiedzieć.

Hotel na bombie

Green Hotel z Jerzmanowic to mały hotelik z basenem i spa. 2 lata temu właścicielka hotelu chciała poprzesadzać tuje. Wyrosły na ogromne drzewa. W trakcie wykopywania mała koparka natrafiła na rurę w ziemi. Na szczęście przerwano prace, a gospodyni po przeczytaniu na zardzewiałym kawałku rury słowo „gaz”zgłosiła się do pogotowia gazowego. Przyjechał pracownik, zerknął w dół, z którego wystawało żelastwo i zbladł. Kazał natychmiast to zasypać. Nic tutaj nie robić.
– Boże, hotel na tym stoi – szepnął pod nosem. I pojechał do gazowni.
Właścicielka zaczęła się bać. Poszła do firmy przesyłowej, z pytaniem co to za rura.
– To nic takiego – zapewniła pani z gazowni, ale pobiegła do dyrektora.
Od tamtej pory nikt już z właścicielką hotelu gadać nie chciał. Nagle kierownicy byli w terenie, dyrektorzy chorowali, sekretarki traciły głos. Wreszcie trafiła na uczciwego pracownika, który pokazał jej mapkę gazociągu. Oczywiście w tajemnicy, z prośbą, aby nie mówiła dyrekcji.
Pod jej halą z basenem i oranżerią przebiegała rura z gazem o przepustowości 350 mm. Rura ciągnie się przez całą wieś wzdłuż ulicy. Jedni sąsiedzi mają ją na podwórku, inni pod domem. Rura przemierza parę okolicznych wsi. Po przeciwnej stronie drogi przebiega druga nić gazociągu, tym razem o przepustowości 500mm. Stoi na niej ogromny hotel Chochołowy Dwór, restauracje i wiele gospodarstw.
Kobieta zadała gazowni pytanie na piśmie. I otrzymała odpowiedź: (…) gazociąg przesyłowy wysokiego ciśnienia DN 500, którego właścicielem jest GAZ SYSTEM S.A.nie przebiega przez pani działkę. Jasne, że nie. Bo przebiega gazociąg wysokiego ciśnienia DN 350, ale tego już nie napisano.

Rura przez zasiedzenie

Po kolejnym piśmie do gazowni wreszcie dowiedziała się, na czym stoi.
– To żaden problem, proszę pani – powiedział dyrektor Karpackiej Spółki Gazowniczej, oddział w Krakowie, Piotr Niewiarowski. – Otrzyma pani odszkodowanie. Przecież to nie ja będę za to płacił, ale klienci. Wliczy się w rachunki i opłatę przesyłową.
Zanim otrząsnęła się z szoku, gazownia zaczęła działać. Nakazano jej rozebrać halę, która stoi na gazociągu. Przedstawianie pozwoleń na budowę, warunków zabudowy wydanych przez gminę w 2006 r. nic nie zmieniło. Rozebrać.
– Wystąpiłam do sądu o odszkodowanie. Przecież to moja ciężka praca, wydane pieniądze. Zostałam oszukana – mówi Lucyna Miller.
Co na to gazownia? „Zweryfikowano”jej rachunki za gaz za ostatnie 7 lat. Tak bardzo, że wyliczono jej kilkadziesiąt tysięcy zadłużenia. Zanim była w stanie to wyjaśnić, gazownia wystąpiła do komornika, który w ekspresowym tempie przystąpił do licytacji hotelu. Właścicielka zapłaciła wątpliwe zadłużenie godzinę przed licytacją.
Napisała też do gazowni, że boi się rozebrać halę. Przecież podczas prac może wylecieć w powietrze. Dotarło to do władz gazowni. Cofnięto decyzję nakazującą rozebranie części hotelu. Bo to niebezpieczne. I natychmiast wystąpiono do sądu o… zasiedzenie terenu, na którym jest rura gazowa. Gazownicy postanowili zabrać kobiecie grunt, na którym stoi hotel!

Rydzyk do bozi?

Zgodnie z prawem nie mają szans. Urządzenie, które chcą „zasiedzieć”,musi być trwałe, widoczne i właścicielka musi o nim wiedzieć w chwili nabycia nieruchomości. Powołali biegłego. Ten jednak mówi jasno – hotel nie miał prawa stanąć na rurze! Nie zachowano żadnych norm, wydając decyzję o pozwoleniu na budowę. Właścicielka nie została poinformowana, że jej ziemia to bomba.
Wnioskodawca podaje we wniosku, że chce korzystać z terenu działki 864/1w zakresie eksploatacji, wykonywania czynności i robót w zakresie przebudowy, modernizacji, wymiany, naprawy, konserwacji, kontroli i utrzymania gazociągu ciśnienia DN 350, oraz ograniczaniu właściciela nieruchomości w wykonywaniu prawa własności w/wnieruchomo ści. Po prawie 70 latach nicnierobienia.
Karpacka Spółka Gazownictwa sp. z o.o. w Tarnowie, oddział w Krakowie, rozmawiać nie może. Znowu wszyscy są w terenie, chorzy, nieuchwytni, nieupoważnieni do udzielenia informacji.
Zgodnie z wytycznymi do planów zagospodarowania przestrzennego, zasięg stref ochronnych w przypadku istnienia takiej rury jest ściśle określony. Są to warunki zagospodarowania stref technicznych. W przypadku rury o średnicy większej niż 300 mm aż do 500 mm strefa ochronna dla budynków użyteczności publicznej, jakim jest hotel, wynosi 130 m w każdą stronę od gazociągu. W przypadku budynków mieszkalnych jest to 70 m bezpiecznej odległości od rury. W przypadku nowych instalacji te odległości są nieco mniejsze.
Wgminie Sąspów i Jerzmanowice prawie każdy mieszka na rurze gazowej. I pewnie nawet o tym nie wie. Chochołowy Dwór to hotel, o którym mówi się, że należy to Tadeusza Rydzyka (wurzędzie gminy nikt temu nie zaprzecza). Stoi na DN 500. Niezła bomba. Podobno właściciel o tym wie. W Sylwestra są tam fajerwerki.
Firma Gaz-System w 2012 r. otrzymała tytuł „Najlepszego Pracodawcy 2012”. Chyba organizatorzy nie wiedzieli o pracownikach na czarno. Gaz-System S.A.to firma ze 100-procentowym udziałem skarbu państwa.

askibniewska@redakcja.nie.com.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz