piątek, 27 grudnia 2013

Komornik u komornika (NIE Nr 43/2013, 2013)


Jackowi Rostowskiemu udało się jednak zrobić coś pożytecznego. Komornicy w Polsce bankrutują.

W ciągu ostatnich miesięcy, według danych Krajowej Rady Komorniczej, padło kilkadziesiąt kancelarii komorniczych. Nie ma z kogo ściągać długów. Polacy są już tak biedni, że ich wierzytelności są z reguły nieściągalne.
– Jest coraz gorzej – mówi komornik z Warszawy. – Nie stać nas na utrzymanie kancelarii.
Młodzi komornicy na starcie muszą w uruchomienie kancelarii zainwestować kwotę ok. 30 tys. zł.
Komornik jako funkcjonariusz państwowy i prawnik nie może zakupić pirackiego oprogramowania i zatrudniać ludzi na czarno. Asame programy komputerowe to ok. 3500 zł. Do tego zatrudnienie ludzi. Jak wiadomo, koszty pracownicze są duże. Komornik musi mieć od pięciu do ośmiu pracowników. Na każdego pracownika składka ZUS to ponad 1000 zł. Do tego samochód i paliwo. Trzeba wynająć lokal, co najmniej 4 pokoje. Na głupich znaczkach pocztowych można stracić niezłą kasę, bo miesięcznie wysyła się tysiące listów i pism. Znaczek kosztuje 4,50 zł. Poza tym koszty stałe. Bez prądu, ogrzewania czy wody nie da się prowadzić kancelarii. To już przestał być dobry biznes.
– Ci, co jeszcze w to grają, to jakoś tak z rozpędu – zapewnia anonimowo komornik.
No chyba że są poukładani…

Wdowi grosz do grosza

Ściąganie kasy z zadłużonych szpitali już się skończyło. Wycisnęli z tych placówek, ile mogli. Wiele szpitali padło. A na ściąganiu takich długów komornik robił najlepszy interes.
Wiedza ludowa, jak robić w balona urzędnika państwowego, jest coraz wyższa. Pensji oficjalnie bierze się 1600 zł. Na papierze. Tyle, ile jest kwoty wolnej od zajęcia. Reszta kasy idzie do łapy. Bogatsi przepisują majątki na żony, po czym robią rozdzielność majątkową.
Z czego więc żyją komornicy? Z emerytów i rencistów. Tylko wypłaty z ZUS i KRUS są pewniakiem. Komornik dziś ściąga tylko z tych najbiedniejszych…

W dobie kryzysu komornicy prowadzą 5 mln egzekucji.
Zablokowali 7 mln rachunków bankowych.


– Jest w kraju prowadzonych ponad 2 miliony egzekucji przeciwko emerytom i rencistom, którym ZUS i KRUS potrącają 25 proc. ze świadczeń i przesyłają do komorników. To jest ten, na razie, pewny grosz, który wpływa na konto komornika, a który daje im szansę nie zdechnąć z głodu – mówi Roman Sklepowicz, prezes Stowarzyszenia Pokrzywdzonych przez Banki.
Pracownik ma kwotę wolną od zajęcia, ale emeryt czy rencista już w żaden sposób chroniony nie jest. Niby można mu zabrać 25 proc. świadczenia, ale to fikcja.
– Biedni ludzie, dłużnicy, zabierane mają z lichutkiej renty czy emerytury faktycznie 45 proc.! Bo 25 proc. liczone jest od brutto plus potrącenia składek – dodaje Sklepowicz.
Jest wiele przypadków, gdy komornik potrafi zająć wszystko, co znajduje się na koncie emeryta. Dlaczego komornik narusza prawo? Bo bezradny świadczeniobiorca nie wie, co robić, aby odzyskać należne mu pieniądze. Komornicy zabierają też często świadczenia alimentacyjne, a zdarzało się, że zajmowali świadczenia z Ośrodków Pomocy Społecznej.

Słoik do słoika


Kilka dni temu krajem wstrząsnęła informacja, że komornik ze Szczecina Katarzyna Chudy zajęła kobiecie słoiki z przetworami. I to w asyście policji. Według kobiety urzędniczka zajęła 58 słoików syropu malinowego, 22 z przecierem pomidorowym, 27 z ogórkami kiszonymi, 6 z miodem i 13 z grzybami marynowanymi. W kancelarii komorniczej niezupełnie zgadzają się te liczby. Może Katarzyna Chudy zjadła wiktuały? Zjadła czy nie zjadła, jak ona to sprzeda? Czyżby miała zamiar stanąć na bazarze?
– Nie znajduję tutaj słów. To urąga godności komornika – mówi rzecznik Krajowej Rady Komorniczej Robert Damski. – Można być urzędnikiem, ale jest się przede wszystkim człowiekiem.
A właśnie człowieczeństwa tu zabrakło. Tam była po prostu bieda. Nie było czego zająć.
– Wtakiej sytuacji umarza się postępowanie – mówi Robert Damski. – Dług nie znika, ale może dłużnik będzie miał kiedyś z czego go spłacić. Na razie nie ma.
Zajęcie i ewentualna sprzedaż zgarniętych słoików nie pokryje nawet kosztów postępowania egzekucyjnego. A co otrzyma wierzyciel? W tym wypadku skarb państwa.
– Skarb państwa chyba nie chce, żeby obrotna komornik się nawpierdalała grzybków? – zastanawia się Roman Sklepowicz.
Na stronie internetowej szczecińskiej komornik są zdjęcia i lista licytowanego towaru. Rowerek dziecięcy czerwony, rowerek trójkołowy, hulajnoga, huśtawka, rowerek typu traktor plastikowy, taczka plastikowa trójkolorowa. Kolorowe zabawki, gry na play station, lampka, kinkiet, czarny abażur.

Biedak do biedaka

Ministerstwo Sprawiedliwości w tym roku zwiększy liczbę etatów komorniczych. Zamiar ten argumentuje rosnącą liczbą spraw wpływających do komorników i spadkiem skuteczności egzekucji. Obecnie w Polsce jeden komornik przypada na 35 tysięcy mieszkańców, a w tym roku proporcja ta ma się zmniejszyć do jednego na 30 tysięcy. Jak zapewnia ministerstwo, w pierwszym półroczu przybędzie około 200 nowych kancelarii komorniczych. Po co?
– Jeśli przy bezrobotnym dłużniku postawimy nawet trzech komorników i pięciu asesorów, to z tego tytułu nie stanie się on nagle wypłacalny, a przekazywanie akt pomiędzy kancelariami tylko przedłuży postępowanie – mówi Robert Damski.
Zmianie mają ulec też wynagrodzenia komorników, które ma zależeć od stopnia nakładu pracy. Teraz policzą sobie za każdy wysłany list, każdy telefon, wyjazd dodatkowo. Za każdego zgnojonego emeryta…
Obecnie wynagrodzenie komornika jest zależne od wielu czynników, przede wszystkim od wartości przedmiotu sporu, który podlega egzekucji. Np. zajęcie majątku sprzedawców warszawskiej hali KDT w 2009 r. przyniosło komornikom 892 tys. zł zysku.
Co do samych licytacji, to przystępują do niej golasy. Albo znajomi…
Niedawno warszawski komornik Ryszard Moryc zlicytował mieszkanie w centrum Warszawy – warte ponad 2 miliony – za 400 tys. zł. Toczy się w tej sprawie postępowanie w prokuraturze. Jak to się robi? Ma się swojego rzeczoznawcę, który robi zaniżony operat szacunkowy nieruchomości. Potem na licytację przychodzą konkretne osoby, znajomi. Kupuje swój. Szybko sprzedaje za właściwą cenę. Potem dzieli się różnicą z komornikiem.
Krzysztof Kłosowski, poseł Ruchu Palikota, uważa, że w sytuacji kryzysu z pewnością nowi komornicy będą potrzebni. Jest za tym, żeby odebrać prawo do pobierania opłaty przez komornika z powodu odwołania postępowania egzekucyjnego. „Jeśli w konsekwencji komornik nie wykonał swojej pracy, nie powinien dostawać wynagrodzenia” – mówi Kłosowski. Czyli będzie coraz więcej zajmowania słoików z grzybkami. I zajętych kont chorych, starych i bezradnych ludzi.
A emeryci i renciści zadłużają się coraz bardziej. Na prezenty dla wnuków przed świętami Bożego Narodzenia, na światło, gaz, leki…

Jeszcze rok temu liczba zadłużonych seniorów, których zaległości obsługiwane były przez Grupę KRUK, wynosiła około 135 tysięcy, dziś to już ponad 179 tysięcy.
Natomiast ich zadłużenie przekroczyło kwotę 910 mln zł.


Rośnie też średnia wysokość zadłużenia osoby po 65. roku życia. W2012 r. było to 3,5 tys. zł długu, teraz jest to 5 tys.
Okazuje się, że w Polsce jest już taka nędza, że tylko ci starzy ludzie utrzymują stado komorników. Ale jest nadzieja, że większość ich padnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz