Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SLD. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SLD. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 marca 2013

Szatan pierwsza klasa (NIE 03/2013, 11.I.2013)


Nie tylko o Kościele 
"NIE" rozmawia z 
ARMANDEM RYFIŃSKIM, posłem Ruchu Palikota.

- Walczy Pan z Kościołem i dlatego....
- Stop! Nie walczę z Kościołem, tylko z dominacją Kościoła w życiu publicznym. Ta dominacja, a nie istnienie Kościoła, powoduje szkody gospodarcze i społeczne, choćby wychowawcze. Na przykład opisywana przez "NIE"skandaliczna działalność Komisji Majątkowej powodowała realne, liczone w setkach milionów złotych, straty finansowe państwa, czyli wspólnoty obywateli.
- Księża nie mają powodu, żeby Pana kochać. A zwykli ludzie?
- W sylwestra przez 4 godziny odpisywałem na życzenia noworoczne.
- Kto czego Panu życzy?
- Większość życzy sukcesów w walce o nowoczesne, świeckie państwo. Nieliczni po chrześcijańsku życzą mi śmierci, wyzywając od śmieci, bydlaków i kreatur. W podobnym duchu ukarała mnie Komisja Inkwizycji Poselskiej, czyli Komisja Etyki Poselskiej. Dostałem naganę za wypowiedź, że "Kościół jest instytucją szkodliwą społecznie", użytą w związku z ukrywaniem i tuszowaniem pedofilii w Kościele.
- A za nazwanie obrazu Madonny z Częstochowy bohomazem ukarała Pana własna partia...
- Dostałem upomnienie, bo w odbiorze społecznym rzeczownikiem "bohomaz"nie powinno się określać rzeczownika "Madonna". Ja tak nie uważam. Chciałem pomóc człowiekowi, którego aresztowano na 3 miesiące, mimo że został złapany na gorącym uczynku i przyznał się do winy. W przypadku Amber Gold nie spieszono się z aresztowaniami. Piotra P., radnego PiS, który pobił na śmierć człowieka w sylwestra w Zakopanem, też nie aresztowano. Wszyscy są równi wobec prawa, ale niektórzy są równiejsi. To też przejaw dominacji Kościoła.
- Bohomazem zainteresował się prokurator.
- Wniosek posłów Solidarnej Polski jest zbyt słaby merytorycznie, żeby jakiś prokurator postawił mi zarzuty, ale oczywiście można się spodziewać wszystkiego.
- Śledzi Pan proces przeciwko członkom Komisji Majątkowej?
- Poprosił mnie o pomoc główny świadek oskarżenia pan Dariusz Moskała, dzięki któremu za ten największy przekręt w III RP ktoś wreszcie zostanie ukarany. Ale oczywiście można się spodziewać wszystkiego.
- Ten proces to postęp, kropla, która drąży dwutysięczną skałę Kościoła? Może doczekamy takich czasów, że przed sądem stanie ojciec Rydzyk za bezprawne nadawanie reklam w Radiu Maryja.
- Jestem pewien, że pozycja Kościoła będzie słabła. W nowoczesnym państwie świeckim, którym Polska stanie się prędzej czy później, pasożytowanie Kościoła na państwie uda się znacząco ograniczyć lub wyeliminować. Marzę, żeby w szkole zamiast lekcji religii znów była higienistka i dentysta. I żeby zamiast kościołów budowano szpitale, place zabaw dla dzieci, biblioteki czy noclegownie dla bezdomnych, którzy zamarzają na ulicy i nie mogą się ogrzać nawet w najbliższym kościele, bo na noc jest zamykany.
- Tak, słyszałam... Chce Pan opodatkować Kościół na powszechnych warunkach i nakazać wprowadzenie kas fiskalnych w każdej parafii. Przecież to nierealne.
- Nawiązuje pani do życzeń noworocznych, które złożyłem wyborcom na swoim blogu. Jeżeli Ruch Palikota będzie sprawował władzę, to zmieni kierunek przepływu pieniędzy: nie z budżetu państwa do Kościoła, tylko z Kościoła do budżetu państwa.
- Prędzej będą kasy fiskalne w parafiach, niż Ruch Palikota obejmie władzę.
- Nie docenia pani zmian, które już zachodzą w polskim społeczeństwie, a z biegiem czasu nabiorą tempa.
- Czy jedną z tych zmian ma być postulowane przez Pana czynne prawo wyborcze dla 16-latków? Przecież to jeszcze dzieci! Zagłosują na wokalistę zespołu rapowego, a nie na program tej czy innej partii.
- Zbadań wynika, że w Polsce - wskutek wzmożonej emigracji młodych ludzi i starzenia się społeczeństwa - panuje nadreprezentacja wyborcza ludzi w podeszłym wieku, którzy przeważnie głosują na prawicę. Chciałbym wprowadzić również inne zmiany w ordynacji: głosowanie przez internet, przez kilka dni, a nie tylko w niedzielę, kiedy to księża powszechnie łamią ciszę wyborczą.
- Dlaczego Palikotowi tak trudno idzie dogadywanie się z Millerem? Nie chcecie, żeby SLD pomógł Wam np. w walce z Kościołem?
- SLD tolerował obrzydliwe praktyki Komisji Majątkowej. Przez wiele lat liderzy tej partii prowadzali się pod rękę z biskupami. SLD w walce z dominacją Kościoła jest Po prostu niewiarygodny. Jeżeli jest lewicą, to chyba lewicą chadecką.

rozmawiała J. Skibniewska

sobota, 2 marca 2013

Herody z Platformy (NIE 30/2011)


Świercz i Komorowski
Prywatna wojna lekarza ze szpitalem przebiega przy pomocy kolegów z PO. 
 
Krzysio urodził się 1 lipca. Wcześniak. Ma może 20 cm. długości, waży około kilograma. Wygląda jak nieopierzone pisklę. Obok w sali jest Kasia. Jeszcze mniejsza niż sąsiad. Ona też jest podłączona do aparatury.
Takich pacjentów na neonatologii kieleckiego szpitala jest wielu. Tutaj mają szansę na życie, ale coraz mniejszą. Bo ordynator, dr Anna Kondała Chojnacka, która zdobyła dla oddziału III stopień referencyjności (leczenie najcięższych przypadków), została oskarżona o oszustwo.
Straciła stanowisko konsultanta wojewódzkiego w dziedzinie neonatologii. Teraz czeka na dalsze kary. Dlaczego? Może dlatego, że była w SLD, a wicemarszałek województwa Grzegorz Świercz, wiceprzewodniczący świętokrzyskiej Platformy Obywatelskiej, jej nie lubił.


Gorsza, bo czerwona
Tańczący Świercz
Grzegorz Świercz to były zastępca ordynatora ginekologii Świętokrzyskiego Centrum Matki i Noworodka w Kielcach. Wyrzucony z hukiem ze szpitala. Skazany za działanie na szkodę placówki i jej pracowników. Zaczęło się od Kondały Chojnackiej. Małomówna, zamknięta w sobie, konkretna. Chciała, żeby w tym szpitalu leczono najcięższe przypadki. Dopięła swego. Sprowadziła najlepszy w świecie sprzęt do ratowania najsłabszych noworodków, dotychczas bez szans na przeżycie. Zrobiła dla nich oddział intensywnej terapii. I miała gdzieś to, co o tym myślał Świercz. A on nie aprobował jej działań. Świercz należał do "Solidarności80?. Czyli bohater narodowy. A ona do SLD. Czyli była gorsza. I nie uznawała prywaty w państwowym szpitalu. Twierdzi, że dr Świercz powiedział jej kiedyś: Nawet gdybym wylał ci na głowę kubeł pomyj i fekaliów, a następnie wytarł tobą podłogę jak ścierką, to i tak będziesz musiała przyjść do mojego prywatnego poro du. Poszła. Nie tylko oddział neonatologii zalazł za skórę Świerczowi. Także inni lekarze. Raz koordynator położnictwa Dariusz Kołodziejski przełożył planowane cesarskie cięcie pacjentki Świercza na później, bo inna pacjentka wymagała nagłej interwencji chirurgicznej. Dr Świercz wpadł na salę operacyjną i przy przerażonej pacjentce krzyczał, że teraz ma być operowana jego rodząca, a nie jakaś tam... Świercz zwymyślał operującego położnika, wyjął stówę i chciał mu dać kasę za zdjęcie przerażonej pacjentki ze stołu. Potem w gabinecie miał grozić Kołodziejskiemu bronią...(należy do bractwa strzeleckiego i ma pozwolenie na broń).

W szpaki dobrze się strzela
Dyrektor szpitala Rafał Szpak nie przymykał oczu na wybryki Świercza. I też był z SLD. Po akcji ze stówą i z bronią udzielił Świerczowi nagany. Potem wskutek reorganizacji szpitala Świercz stracił stanowisko zastępcy ordynatora. Dyrektor chciał mu dać inne, też kierownicze, ale podobno Świercz nie chciał. I choć zastępcą nie był, to jednak posługiwał się wciąż pieczątką zastępcy ordynatora oddziału. Robert Szpak wielokrotnie zwracał mu uwagę. Bezskutecznie.
-W szpaki dobrze się strzela - z rozbrajającym uśmiechem mawiał dr Świercz do pracowników szpitala i do pacjentów. Szpak wreszcie nie wytrzymał. Tym bardziej że wielu lekarzy nie chciało współpracować z konfliktowym doktorem. Zwolnił Świercza. Szpital odetchnął, ale tylko na chwilę.
- Podobno Grzesiek wstaje o czwartej rano, pisze dwa, trzy donosy i dopiero czuje się spełniony - śmieje się dawny kolega Świercza. W każdym razie Grzegorz Świercz złożył kilkanaście pozwów do sądu i zawiadomień o popełnieniu przestępstwa do prokuratury. Przeciwko szpitalowi i niektórym konkretnym lekarzom. Zażądał też przywrócenia do pracy. Przez 2 lata pracownicy szpitala jeździli albo na policję, albo do prokuratury, albo do sądu. Bywało, że nie miał kto pracować, bo wszyscy właśnie zostali gdzieś wezwani. Przesłuchano przeszło 300 pacjentek szpitala. Żadnego z pozwów wyrzuconego ginekologa sąd nie rozpatrzył po jego myśli. Do pracy też go nie przywrócono. Sąd uznał, że pracodawca miał podstawy, by go zwolnić. Świadkowie mówili o wrzaskach przy pacjentce na sali operacyjnej i o grożeniu koledze bronią. O porównywaniu lekarki do ściery. Także o wyzwiskach i wybitnie niesmacznych dowcipach doktora. Uzasadnienie sędziego mówi jasno, że dyrekcja zrobiła to, co mogła najlepszego.
Niedługo potem Świercz został skazany za rozpowszechnianie nieprawdy na temat szpitala i pracowników, działając w ten sposób na ich szkodę. Decyzją sądu ma zapłacić 12 tys. zł odszkodowania kieleckiej placówce.

Ratunek - platforma
Grzegorz Świercz wstąpił do PO. Ostro zajął się polityką. Gdy zaczął piąć się po szczeblach partyjnej kariery, rozpoczęły się kontrole szpitala. Nawet urząd skarbowy został poinformowany przez podatnika z Kielc, podpisanego nazwiskiem Grzegorz Świercz, że dyrektor szpitala bezcelowo wydał 300 zł. Przenicowano szpital do spodu. I nic. A Świercz wskakiwał coraz wyżej w platformianej hierarchii. Podawał łapę Niesiołowskiemu.
Ściskał się z Tuskiem. Dawał grabę Komorowskiemu. I z każdym pozował do zdjęć.
W 2010 r. startował na stołek prezydenta Kielc. Zdobył 4 proc. poparcia. Pomimo to, jego znaczenie polityczne rosło. Nie zapomniał też o szpitalu, który zaczął się rozwijać i rozbudowywać, wyszedł z długów, przynosi zyski. Pomimo korzystnych raportów finansowych,do szpitala wpadła kontrola NFZ. Dziwna. Trwała prawie 2 miesiące i zajmowała się jedynie oddziałem neonatologii i decyzjami dr Kondały Chojnackiej. I znalazła.
NFZ uznał, że oddział niepotrzebnie robił dzieciom niektóre badania. To, że matka ma cukrzycę czy inną ciężką chorobę przewlekłą, nie oznacza, że noworodek ma mieć robione echo serca i USG. Tak twierdzi NFZ. Tymczasem wykonywanie tych badań u zagrożonych noworodków jest wręcz koniecznością! Oskarżono oddział neonatologii o? wyłudzenie 800 tys. zł. Ordynator Anna Kondała Chojnacka została okrzyknięta oszustką. Do walki doktora Świercza włączyły się lokalne media. O Świerczu pisano tylko dobrze. O placówce i pracujących tam lekarzach - tylko źle. Pojawiały się foty uśmiechniętego ginekologa. Grzegorz Świercz z pieskiem. Bez pieska. Z kotkiem. Świercz w windzie ze Stingiem. Świercz gotuje itd.
O tym, że przegrał wszystkie sprawy ze szpitalem, żadna z gazet nie wspomniała ani słowem. O wyroku kieleckiego sądu wspomniano dopiero niedawno. Za to o tym, że dr Kondała Chojnacka jest oszustką i wyłudzaczką, rozpisywano się chętnie. Dziennikarze lokalni mówią mi jasno, że nikt im nie wydrukuje prawdy na ten temat.

Zatriumfowało prawo
Świercz z pieskami
Grzegorz Świercz jest obecnie wicemarszałkiem województwa świętokrzyskiego. I nadzoruje? Świętokrzyskie Centrum Matki i Noworodka w Kielcach. Z ramienia wojewody wszedł także do Rady Społecznej szpitala. Pomimo dziesiątków pism podpisanych przez przeszło 200 pracowników szpitala, do starosty, do wojewody i wszędzie, gdzie się dało, z prośbą, by go nie powoływano. Starosta Zdzisław Wrzałka, kolega partyjny Świercza, odpowiedział, że samorząd ma prawo prowadzić politykę kadrową, jaką chce. Wspomniał coś o dyscyplinie partyjnej? ? Cieszę się, że zatriumfowało prawo i zdrowy rozsądek ? skomentował tę decyzję Świercz. Fakt, że został skazany wyrokiem sądu za działanie na szkodę tego szpitala, nie ma znaczenia. Świercz podejmuje wiele decyzji dotyczących placówki. Ma dostęp do dokumentacji finansowej? Teraz starosta Wrzałka chce odwołać dyrektora Roberta Szpaka. Niedługo odbędzie się specjalne posiedzenie rady z tego powodu. Ale podobno wynik głosowania, które się wówczas odbędzie, jest już znany. Choć radni mają wiele obiekcji co do następcy Szpaka. Na jego miejsce starosta chce wsadzić Jarosława Balińskiego. Właściciela restauracji, który tyle wie o medycynie, co kurczęta, które piecze w swojej knajpie. Ale dla Wrzałki brak doświadczenia w zarządzaniu szpitalem to? atut kandydata. ? To na tyle doświadczona osoba, że znajduje się w rezerwie kadrowej Platformy Obywatelskiej ? zapewnia Wrzałek. Baliński nie chce wypowiedzieć się w tej sprawie, ale szykuje się do zarządzania ogromnym centrum medycznym. Maleńki Krzyś i kilkunastocentymetrowa Kasia wracają do zdrowia. Dzięki najlepszej aparaturze medycznej w kraju i dobrej opiece. Czy inne dzieci urodzone w tym szpitalu też będą miały tę szansę? Podobno niedługo ma się odbyć prywatyzacja placówki.
Chodzą słuchy, że ktoś szuka pieniędzy na przejęcie szpitala. Jakiś ustosunkowany ginekolog?

środa, 27 lutego 2013

Dopaść Blidę (NIE, 34/2009)

Barbara Blida

Nowe relacje o produkcji dowodów na przestępczą działalność posłanki SLD i innych polityków lewicy.
W marcu tego roku adwokat Barbary Kmiecik złożył zeznania przed komisją śledczą badającą śmierć Barbary Blidy. Umknęły one uwadze opinii publicznej. A szkoda. Adwokat Marek L. opisał, jak szyto „układ katowicki” i jak próbowano wplątać w mafię węglową Barbarę Blidę.
 




 Prokurator
W sierpniu 2006 r. do domu prokuratora Mirosława P. wtargnęli inni prokuratorzy z wydziału przestępczości zorganizowanej w Katowicach. U ich boku stało czterech zamaskowanych antyterrorystów. Zaczęli przetrząsać dom. Brali co popadało. Nic z tego, co wzięli, do dziś nie uznano za dowody rzeczowe ani nie zwrócono. Partnerka Mirosława P., z którą mieszka, też jest prokuratorem. Żeby przeszukać mieszkanie prokuratora, musi on być pozbawiony immunitetu. Nie dopełniono tego obowiązku. Nie pokazano także decyzji o przeszukaniu. Takowa została doręczona w... 2,5 roku później.
Po rewizji w domu prokurator Mirosław P. poszedł bez wezwania do prokuratury wyjaśnić sprawę. Sam zgłosił też w sądzie dyscyplinarnym wniosek o uchylenie mu immunitetu, aby sprawa mogła nabrać biegu. Czekał kilka godzin pod gabinetem prokuratora Sebastiana Chmielewskiego, aż ten wróci z Warszawy, i tam został zatrzymany. Dokonali tego funkcjonariusze ABW na ustne polecenie prokuratora. Nie istnieje otóż przepis mówiący, że na ustne polecenie można kogokolwiek zatrzymać. Wydaje się pisemne zarządzenie z uzasadnieniem. Poza tym najpierw trzeba postawić zarzuty. Nie uczynili tego. Prokuratura obawiała się, że Mirosław P. ucieknie. Dlaczego, skoro sam zgłosił się do prokuratury?
Mirosławowi P. zarzuca się przyjęcie łapówki w zamian za informację na temat prowadzonego postępowania. Oto zeznania tego, który twierdzi, że dał pieniądze: (...) powiedział mi, że nie udzieli żadnych informacji, bo sprawa jest bardzo utajniona i prowadzi ją prokurator, z którym on nie ma kontaktu. I kazał mi się nie interesować zbytnio sprawą. Podobno za te właśnie niezwykle pomocne mu informacje zapłacił kilkanaście tysięcy złotych. Mirosław P. pasuje do układu, bo zawsze mówiło się, że jest komuch, nie chodzi do kościoła. Ale przede wszystkim znał sprawę mafii węglowej.
 

Adwokat
Jedna osoba to za mało na grupę przestępczą. Znaleziono więc adwokata związanego ze środowiskiem lewicowym. I z liberałami. Pasował jak ulał. Marek L. był pełnomocnikiem Barbary Kmiecik (patrz ramka). To on głośno mówił, że prokuratura stosuje wobec jego klientki areszt wydobywczy. Powiedział też sędziemu, który przedłużył kolejny raz areszt śląskiej „Alexis”, że takie decyzje to może podejmować sąd w „republice bananowej”, ale nie w centrum Europy. Mówił o tym, że w aktach sprawy Kmiecikowej są zeznania ludzi, którzy nigdy takich nie składali, a na sfałszowanych protokołach przesłuchań nie ma ich podpisów. Był niewygodny.
Dziś mecenas L. zeznaje, że prokurator Sebastian Chmielewski także jego nakłaniał do złożenia fałszywych zeznań i złamania tajemnicy adwokackiej. Powiedział, że będę miał postawione kolejne zarzuty, o wiele poważniejsze niż dotychczasowe i na dzień dzisiejszy według jego oceny mam prawie jak w banku sześć lat. Prokurator podkreślał, że mi pomoże (...) jeżeli udzielę mu informacji. Generalnie interesowały go informacje związane z panią Kmiecik i Blidą oraz osobami, które brały od Kmiecikowej pieniądze. Wymienił nazwiska Markowski, Martyniuk, Zaborowski. Są to nazwiska działaczy SLD. Teraz adwokat „Alexis” pan L. nie chce mówić o sprawie. Przesiedział kilkanaście miesięcy za nakłanianie klienta do składania fałszywych zeznań w procesie karnym i pobieranie za to korzyści majątkowej. Czyli siedział za to, że ustalał linię obrony z klientem i nie robił tego bezinteresownie. Siedział za wykonywanie swojej pracy, ale nie tylko. Poza tym powiedział jednemu z gangsterów, że zna paru prokuratorów... Taka sugestia to już rzeczywiście może być trop przestępstwa.
 

Tajniak
Kolejny członek układu to Andrzej W. Wysoki rangą funkcjonariusz CBŚ. Doświadczony, przygotowany, skarbnica wiedzy. Prowadził śledztwo w sprawie mafii węglowej i paliwowej. Poznał też wszystkie szyte przez prokuratora wątki polityczne w obu tych postępowaniach. Znał Kmiecik i Blidę. Wiedział zbyt wiele. Od lat związany ze śląskim środowiskiem lewicowym. On też przesiedział 9 miesięcy w odizolowanej celi. Dlaczego? Według prokuratury uprzedził właścicieli bazy paliwowej w Tychach, handlujących olejem opałowym jako napędowym, że będzie u nich nalot. Za tę rzekomą ochronę wziął kasę. Prokuratura jednak nie zauważyła, że ów nalot Andrzej W. sam wykonał na wniosek przełożonych i to natychmiast, zanim sporządzono nakaz przeszukania. Nie zwrócono też uwagi, że zarekwirował dwie cysterny paliwa po 29 tys. litrów i że zatrzymał zeszyt z wpisami transakcji, który był niezbitym dowodem przestępczej działalności. Ci ludzie zostali więc zatrzymani i oskarżeni na podstawie dowodów, które on znalazł. Czy tak wygląda ochrona, za którą się płaci? Poza tym prokuratura zagubiła notatkę służbową sporządzoną przez jego przełożonych, z której niezbicie wynikało, że W. w dniu, w którym niby miał poinformować właścicieli bazy paliwowej, nie mógł nic wiedzieć o planowanym nalocie, bo wtedy nawet jego przełożeni o tym nie wiedzieli.
Andrzej W. przez długie miesiące więziennej izolatki nie był przesłuchiwany. 9 miesięcy bez żadnej czynności procesowej.
 

Cwaniak
Wszyscy panowie siedzieli z pomówienia jednej osoby. Tomasza W., lokalnego cwaniaczka, wyłudzacza i oszusta, który w zamian za złagodzenie kary mówi, że słyszał, jak ci trzej panowie naradzali się ze sobą w sprawie pomocy gangsterom. Podobno przy nim mówili o łapówkach... Tomasz W., właściciel firmy Propagator, oferującej mydło, powidło, komputery, alarmy, dziwnym trafem wygrywający większość przetargów ogłaszanych przez policję, swymi zeznaniami stworzył i skleił ów układ prokuratorsko-adwokacko-policyjny. Żądał za to uchylenia aresztu. Prokurator Sebastian Chmielewski uchylił mu więc areszt. Uzasadnił to tym, że wskazał nowe okoliczności, w tym zwłaszcza wskazał inne osoby, zasługuje więc na zmianę środka zapobiegawczego. Tomasz W. przypomniał sobie wtedy jeszcze o bazie paliwowej w Tychach i łapówkach za pomoc.
 

Świadek
Zeznania W. nagle uwiarygodnił nowy świadek, Cezary Janeczek. Nadworny świadek prokuratur w Katowicach i Krakowie. Zawsze stosuje ten sam manewr. Opowiada o tym, jak tworzył na potrzeby zorganizowanej grupy przestępczej potrzebne im faktury, po czym dobrowolnie poddawał się niskiej karze. Ludzie przez niego pomawiani hurtowo tracili wolność. Dziś zmienił nazwisko, żeby go nie znaleźli. Dowody, które posiadamy, wskazują, że Janeczek już dawno powinien mieć postawione zarzuty.
Żadne z rewelacji obu donosicieli nie zostały zweryfikowane. Obecnie sprawę prowadzi prokuratura krakowska. Prokurator Mirosław P. do dziś nie otrzymał możliwości zajrzenia do akt w celu zapoznania się z powodami jego zatrzymania i wnioskiem o areszt, choć mu się to należy. Prokuratura Okręgowa w Krakowie owszem postanowiła udostępnić mu: odpis postanowienia o wszczęciu śledztwa, postanowienie o postawieniu zarzutów oraz protokół przesłuchania. A gdzie powody? Już prawie rok Mirosław P. buja się z krakowską prokuraturą. Powołuje się na przepisy i wyrok Trybunału Konstytucyjnego, ale prokuratura albo w ogóle mu nie odpowiada, albo przysyła odpowiedzi kompletnie bez sensu. Poza tym, jak w wielu tego typu sprawach, skargę na prokuratora referenta rozpatruje... prokurator referent.
W maju weszła w życie ustawa o możliwości składania skargi na przedłużające się postępowanie prokuratorskie. Mirosław P. już taką złożył. Bo to, co dzieje się w sprawie „układu katowickiego”, jak szumnie w mediach nazywali tę sprawę przedstawiciele PiS, zakrawa na kpinę. A nad całą sprawą unosi się trup Barbary Blidy.
 

•••
Na pożegnalnym spotkaniu w Prokuraturze Krajowej Zbigniew Ziobro powiedział do swoich prokuratorów: Musicie to przetrwać. Ja tu jeszcze wrócę. A na jednym z czatów internetowych po uzyskaniu mandatu europosła napisał: Zawsze w prowadzonych przeze mnie sprawach kierowałem się sercem. Najważniejszy był dla mnie człowiek.

                                                                                   JOANNA  SKIBNIEWSKA 

Barbara Kmiecik
W połowie lat 90. była jedną z najbogatszych osób w Polsce. Zajmowała się głównie pośrednictwem w handlu węglem. Jest nazywana „Alexis polskiego górnictwa” lub „śląską Alexis”. W roku 2005 została aresztowana pod zarzutem korumpowania wysokich rangą urzędników państwowych. Celem korupcji było wprowadzanie korzystnych dla firm Barbary Kmiecik rozwiązań w polskim prawie. Sprawę szumnie nazwano mafią węglową. To ona obciążyła Barbarę Blidę. Na podstawie zeznań Kmiecik prokuratura prowadzi także śledztwo w sprawie nielegalnego finansowania partii politycznych w latach 1994–2004.

 
 

wtorek, 26 lutego 2013

Lewica daje na tace (NIE, 40/2004)

O tym, że powinno się odebrać większość przywilejów Kościołowi, doły SLD mówią od dawna. W głosowaniach lewica wykazuje całkowity brak spójności między słowem a czynem.
27 sierpnia Sejm RP pracował nad poprawkami Senatu RP do ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Jedną z ciekawszych była poprawka 39 likwidująca finansowanie składek zdrowotnych dla księży i kleryków z budżetu państwa.
Stanowisko komisji zdrowia było jednoznaczne – odrzucić tę poprawkę. Na posiedzieniu Sejmu głosowało 402 posłów, choć tego dnia w innych głosowaniach brało udział ich więcej. Najwięksi tchórze wyszli. Za odrzuceniem opowiedziało się 237, sprzeciwiło się 147, nie miało zdania 18. Poprawkę odrzucono, a obywatele RP nadal będą finansować leczenie kleru. Ugrupowanie opowiadające się za wprowadzeniem zmian do ustawy, czyli SLD, nie było jednogłośne. 10 posłów SLD głosowało za odrzuceniem poprawki, 13 zaś nie wiedziało, czy chce leczyć za swoje pieniądze czarnych, czy nie.
Oto lista posłów SLD, którzy zapewnili klerowi dalsze leczenie za kasę z budżetu państwa: Ciesielski Wiesław z okręgu wyborczego w Rzeszowie, Czykwin Eugeniusz z Białegostoku, Knapik Jan z Nowego Sącza, Siemiątkowski Zbigniew z Płocka, Skomra Szczepan z Chełma, Stępień Władysław z Katowic, Suchecki Benedykt z Płocka, Szteliga Jerzy z Opola, Śleziak Czesław z Katowic, Tuderek Grzegorz z Rzeszowa.
Podobnie jak SLD zachowali się posłowie z UP. Na 13 głosujących 6 było za, 6 przeciw, jeden się wstrzymał. Premier Izabela Jaruga-Nowacka, zgodnie z deklaracjami Unii, chciała zmian w ustawie. Przewodnicząca komisji zdrowia Barbara Błońska-Fajfrowska, członek UP, tych zmian nie chciała i była za odrzuceniem poprawki.
Wśród członków SDPL nikt nie dał ciała, jedynie dwóch wstrzymało się od głosu.
O tym, że cała LPR, cała PO, całe PiS, całe PSL i cała Samoobrona chce dotować Kościół, chyba pisać nietrzeba.
Nie udało się też wprowadzić poprawki zapewniającej dotowanie środków antykoncepcyjnych. Dlaczego? Też wiadomo.