Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ryszard Walczak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ryszard Walczak. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 marca 2013

Spieprzaj dziadu z Wołomina (NIE 45/2011)

Spieprzaj dziadu z Wołomina


Ludzie woleliby pomnik Henryka N., pseudonim Dziad, niż Lecha K., pseudonim Prezydent.
Wołominiak to nie troki od kalesonów. Jeśli mówi, że czegoś nie będzie w tym mieście, to nie będzie. Tylko PiS tego nie kuma. Kobieta jest chuda i żylasta. Widać, że od lat nie widziała fryzjera. Zaraz za nią idzie druga. Chyba wyskoczyła prosto od gotowanego obiadu. Obie idą z wiadrem po wodę do okolicznego hydrantu. Jakieś 100 m od miejsca, gdzie lada dzień ma stanąć pomnik Lecha Kaczyńskiego. Wody w domu nie mają, za to będą miały Lecha pod oknem.
- Będzie na kogo lać - mówią dwaj młodzi mężczyźni przechodzący obok. I teatralnie wyjmują członki, by nasikać w przygotowany pod postument dół. "Mafio wróć!!!" - napisał jeden z internautów na lokalnym miejskim forum. Wołomin, co wiadomo nie od dzisiaj z gazet i telewizji, był siedzibą słynnego gangu Henryka Niewiadomskiego. Prawie 4 tysiące mieszkańców Wołomina nie chcą pomnika Lecha Kaczyńskiego. "Skoro nie umiemy wywieźć tego tałatajstwa na taczkach z miasta, to wynajmijmy kogoś, żeby ich z naszego miasta przepędził" - dodał internauta. Pochwaliło go kilkudziesięciu innych. "Paru siedzi na Białołęce, mogę do nich dotrzeć" - zaoferował wsparcie wołominiak. Zapewne rodowity.

PiS: ciało obce w mieście
Popiersie Lecha Kaczyńskiego ma stanąć na skwerku w okolicach urzędu i poczty. Planowano, że wielkie odsłonięcie nastąpi 11 listopada. "Jesteśmy przekonani, że tym samym wyrażamy wolę znakomitej większości mieszkańców Wołomina i naszego powiatu" - napisali w liście do mediów starosta Piotr Uściski i burmistrz Ryszard Madziar. Jak widać, to błędne przekonanie. Obaj panowie to pisowski desant z kancelarii Lecha Kaczyńskiego. Nie mieszkają w Wołominie.
- Oni nie są stąd - mówi była pracownica wołomińskiego urzędu.
- Co oni mogą wiedzieć o mieście. Już podczas wyborów wiadomo było, że jeśli przejdzie Madziar, to pomnik jego guru stanie w Wołominie. Podobno urzędnicy już wtedy robili zakłady, w którym miejscu. Chociaż w budowę zaangażowali się lokalni notable (burmistrz,starosta oraz poseł i lider lokalnego PiS Jacek Sasin), to reszta rady nie została poinformowana o budowlanych planach wołomińskiej wierchuszki. I choć jeszcze w październiku rada miasta nie podjęła żadnej uchwały mówiącej o tym, że ów pomnik ma stanąć, to robotnicy wynajęci przez burmistrza od dawna prowadzili prace na skwerku. Już na początku miesiąca zaczęto kopać ziemię pod monument i układać nowe płytki chodnikowe. Dziś wszystko jest przygotowane do postawienia 2-metrowegopostumentu. Tylko zgody jeszcze nie ma. Ani radnych, ani mieszkańców. Na piątkowym posiedzeniu rady przyjęto uchwałę o odłożeniu w czasie budowy pomnika Kaczyńskiego w Wołominie. Ale PiS ma to w dupie.
- To tylko tak dla zmylenia tych rozsierdziałych kmieciów - mówi jeden z radnych związanych z PiS.
- Ten pomnik i tak tutaj stanie. Tylko nie teraz.

Powiatowy stawiacz pomników, popiersi i tablic
Teoretycznie pomnik ma powstać za pieniądze prywatne. Podobno mieszkańcy Wołomina i lokalni biznesmeni dają na to kasę. Tymczasem w gronie organizatorów budowy są burmistrz, starosta i radni PiS. Zaangażowani są też radni powiatowi. Szczególnie jeden. Ryszard Walczak związany z PiS jest liderem komitetu "Grono organizatorów budowy pomnika Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego". To część ogólnopolskiego Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Ofiar Tragedii Narodowej pod Smoleńskiem. Walczak w upamiętnieniach ma doświadczenie. I w stawianiu pomników. Stawiał Romanowi Dmowskiemu w Warszawie i ks. Jerzemu Popiełuszce w Ząbkach. W tej miejscowości zainicjował też postawienie monumentu Jana Pawła II. A zaczęło się skromnie. Od Stefana Wyszyńskiego.
- Powiedział, że buduje pomnik, i chciał, żebyśmy wsparli budowę finansowo- mówi jeden z ówczesnych radnych powiatowych.
- Większość z nas przekazała 3 swoje diety. Ale gdy odsłaniano pomnik, Walczak już o nich nie pamiętał. Wymienił tylko jako darczyńców okolicznych księży. I ówczesnego posła Artura Zawiszę. Nie wspomniał też, że niezłą działkę dało miasto. Po paru dniach okazało się, że pomnik odsłonięto "na krechę", gdyż Walczak musi oddać kupę pieniędzy okolicznym biznesmenom. Przy Romanie Dmowskim mało w zęby od wszechpolaków nie dostał. Bo to oni dali większość kasy, z której Walczak " jak twierdzą " nigdy się nie rozliczył. Przy innych "inicjatywach patriotycznych" takich jak tablice pamiątkowe i inne prawicowe figurki postępował podobnie. Od półtora roku w kolejne miesięcznice katastrofy smoleńskiej towarzyszy także Jarosławowi Kaczyńskiemu na wiecach przed Pałacem Prezydenckim. Zawsze ustawia się blisko niego na zdjęciu i głośno krzyczy: "haaaańbaaaa!?. A popiersie wołomińskiego Lecha już osobiście głaskał.
- Mam je u siebie, już odlane z brązu, rzeźba ma 1,5 metra. Granitowy cokół też jest gotowy. Pomnik można postawić w ciągu tygodnia - ocenia Walczak.
- Popiersie wykonał warszawski rzeźbiarz Jerzy Nowicki, z własnej inicjatywy. Nowicki, głównie producent kościelnych aniołków, robił i popiersie Dmowskiego, i tablice, i medale pamiątkowe, które wmurowywał Walczak.
Popiersie Lecha Kaczyńskiego charakteryzuje się tym, że jest prawie takie samo jak Dmowskiego, z tym że Kaczyński jest w damskiej marynarce.
Rzeźbiarz amator podarował popiersie w wersji gipsowej Jarosławowi Kaczyńskiemu, który ponad rok temu oddał dzieło Walczakowi. Żeby postawił w godnym miejscu. I chronił jak niepodległości.
 - Teraz mamy formę, z której możemy odlewać kolejne popiersia i je rozpowszechniać - mówił Walczak uradowany. Zatem obecnie Walczak ma gipsowy odlew oraz formę i będzie cykał popiersie za popiersiem. W całym kraju. W Europie. A może nawet w świecie.

Ludność woli mafię
"Panie Madziar z Walczakiem, stawiajcie sobie te wasze krasnale w swoich ogródkach i módlcie się do nich, jak chcecie. To wasza sprawa. Ale z naszego miasta wara!". Podobnie myślą prawie 4 tysiące mieszkańców Wołomina, którzy zadeklarowali sprzeciw na Facebooku. W Wołominie na kilkudziesięciu miejskich ulicach, w samym centrum miasta, ludzie nie mają wody w mieszkaniach. Dzieci nie mają placu zabaw, bo nie ma pieniędzy na jego odwodnienie. "Szanowny Burmistrzu, być może dzielą nas, niżej podpisanych, poglądy polityczne, religijne czy moralne - łączy natomiast pragnienie pozostawienia lokalnej przestrzeni miejskiej wolnej od upartyjnienia. Wołomin stanowi naszą wspólną własność oraz dobro wymagające naszej wspólnej troski dlatego też nie możemy zgodzić się na zawłaszczenie jego przestrzeni podobnymi inicjatywami" ? to fragment petycji do burmistrza Wołomina. Pod nią prawie 1900 podpisów. I krótkie komentarze przy podpisach. Ten oddaje atmosferę: "Nie chcę się wstydzić mieszkania w Wołominie".
- Wolimy mieć tu mafię niż jego - podsumowują młodzi mężczyźni, którzy właśnie obsikali skwerek. Teraz będą tu wpadać codziennie. Szczególnie po piwie.

środa, 27 lutego 2013

Człowiek ze spiżu (NIE, 48/2006)

Wybory przegrało żywe wcielenie IV RP – radny Walczak.
 
W roku 2004 ówczesne władze Warszawy z Kaczyńskim u steru zdecydowały, że w stolicy stanie pomnik Romana Dmowskiego. Od razu znalazło się 200 tys. zł. Ostatecznie miasto zapłaciło za monument przeszło pół miliona.
Pomnik odsłonięto 10 listopada.
– Radość moja jest wielka – ogłosił „bursztynowy” prałat Jankowski. – Ten pomnik jest wołaniem: „Jestem Polakiem!”.
Zgromadzeni przy Dmowskim poseł PiS Artur Zawisza, Maciej Giertych eurodeputowany LPR, Wojciech Wierzejski poseł LPR kiwali z aprobatą głowami. W chwilę po gromkich brawach patrioci odśpiewali Mazurka Dąbrowskiego.
Następnego dnia ktoś pomalował pomnik na różowo, a na dupie Romana z żelaza machnął swastykę. Najbardziej pieklił się prezes Stowarzyszenia Ogólnopolskiego Komitetu Budowy Pom-nika Romana Dmowskiego – Ryszard Walczak. Radny powiatowy w Ząbkach pod Warszawą. Człowiek, który mówi: – To ja zbudowałem ten pomnik.
Pod pomnikiem Dmowskiego waleczny Walczak mało nie dostał w mordę od innych nacjonalistów. Powiedział – jak zawsze – że to on postawił pomnik. Nacjonaliści tymczasem dawali duże kwoty na jego budowę. Przeszło pół miliona dało miasto. Walczak się nie rozliczył, podobnie jak w przypadku innych pomników.
* * *

Dmowski to nie jedyny pomnik, który „zbudował” Walczak. Zaczęło się od kardynała Wyszyńskiego.
– Powiedział, że buduje pomnik, i chciał, żebyśmy wsparli budowę finansowo – mówi jeden z ówczesnych radnych powiatowych. – Większość z nas przekazała trzy swoje diety.
Podczas uroczystego odsłonięcia Walczak odczytał nazwiska darczyńców. Nie było wśród nich nazwisk radnych, którzy dali kasę. Byli za to księża i Artur Zawisza, który nie dał ani złotówki. Nie wspomniał też, że niezłą działkę dało miasto. Po paru dniach okazało się, że pomnik odsłonięto „na krechę”, gdyż Walczak musi oddać kupę pieniędzy okolicznym biznesmenom.
Po Wyszyńskim stanął Popiełuszko. Walczak mówił wtedy, jak wzruszał się na jego kazaniach.
– Bywało, że na te msze chodziłem, ale nigdy Walczaka na Żoliborzu nie widziałem – mówi Jerzy Boksznajder, burmistrz Ząbek.
Potem był pomnik Cudu nad Wisłą, jakieś wmurowywanie tablic, uhonorowywanie „miejsc kaźni” działaczy „Solidarności”. Raz tak się zapędził, że wmurował granitową tablicę na
zabytkowym cmentarzu w Radzyminie – bez zgody konserwatora zabytków.

Podczas prawie wszystkich uroczystych otwarć, odsłonięć i przy przecinaniu wstęgi u boku Walczaka stał Artur Zawisza, czasem Józef Glemp.
* * *
Walczak zaszedł daleko. Był wiceprzewodniczącym rady powiatu. Stanął na czele komisji finansowej. Gdy powiat szukał przedstawiciela samorządu w Powiatowym Funduszu Poręczeń Kredytowych, który miał działać na rzecz bezrobotnych, Walczak wstał i powiedział:
– To ja będę.
To go wybrano. W dwa lata później okazało się, że fundusz istniał tylko na papierze, nikomu nie pomógł, a na dodatek nie wiadomo, co się stało z kasą ze składek na fundusz. Miał ich pilnować Walczak.
Swoją edukację zatrzymał Walczak na zawodówce. Ale pisze wiersze patriotyczne. Ksiądz często je czyta. Zwykle podczas odsłaniania tego czy innego pomnika.
– On tych wierszy sam nie pisze. Do tego trzeba umieć poprawnie sklecić zdanie – twierdzi stanowczo sąsiad.
– Mąż nie pisze wierszy, bo nie ma na to czasu. On teraz z korupcjonistami walczy – mówi żona Ryszarda.
Większość interpelacji lub innych pism pisze mu Artur Zawisza. Tak twierdzą znajomi i sąsiedzi. Ma za to jeden talent – na zdjęciach zawsze ustawia się obok kogoś ważnego.
Według oświadczenia jest zatrudniony w szpitalu kolejowym w Międzylesiu jako... pełnomocnik dyrektora ds. kontaktów z samorządami. Podobno posadę tę załatwił mu poseł Kowalski z LPR. Według oświadczenia Walczak zarobił tam w zeszłym roku
24 136,66 zł.

– Potwierdzam, że Ryszard Walczak jest zatrudniony jako pełnomocnik dyrektora – mówi zastępca dyr. Jacek Dera. Dokładniejszych informacji szpital nie może udzielić nam od razu.
* * *
W ostatnich wyborach samorządowych Walczak oczywiście startował. Chęć pracy na rzecz miasta zadeklarowała także jego córka.
– Ona wcale nie chciała, ale nie było kogo wsadzić. My ją zmusiliśmy, żeby kandydowała – mówi żona Walczaka.
Nie udało się ani tacie, ani córce.
– Bo tutaj wszędzie korupcja jest. Komuchy pochowały się w innych partiach, tak że teraz trudno znaleźć, gdzie wróg – komentuje wybory żona Walczaka.
Walczak nie odbiera telefonów.
Pomimo braku wykształcenia nadal jest zatrudniony w szpitalu w Międzylesiu, więc jakieś pieniądze zarobi. Bez diet radnego ma 23 tys. zł w plecy, a to nie w kij dmuchał. Rychu będzie musiał postawić kolejny pomnik.
 
Fragment wiersza Ryszarda Walczaka odczytanego pod pomnikiem Jerzego Popiełuszki Polskie Ty Dziecię, Z polskiej krwi i polskiego chleba. W Twych dłoniach wiernie różaniec tkwi, a oczy wpatrzone w tło nieba Byłeś kapłanem solidarności, czyniłeś dobro z serca, z miłości. Słyszałem jak z Twych ust modlitwa i prawda płynie, Za nią potem zginąłeś umęczony w leśnej gęstwinie