Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Habało. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Habało. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 marca 2013

Oskarżamy i co dalej (NIE 25/2012)


W kolejnych publikacjach stawiamy zarzuty sędziom, prokuratorom, nieuczciwym pracownikom wymiaru sprawiedliwości. Są to w Polsce święte krowy. Chcemy ten stan zmienić.

Przygotowywana do wydania jest książka złożona z publikacji w "NIE" o łamaniu prawa przez wymiar sprawiedliwości.

Sędzia bierze w łapę
Jedliński
Sędzia Maciej Jedliński ze Świdnicy kilkakrotnie był bohaterem naszych publikacji. Opowiedzieliśmy m.in.historię całkowicie sparaliżowanego człowieka, którego sędzia Jedliński z uporem od początku prowadzonego postępowania traktował jak żwawego szefa bandy. Opisaliśmy rozprawę, na której sędzia Jedliński dyktował do protokołu co innego, niż mówili świadkowie, jak nakierowywał świadków, aby mówili to, co on by chciał. Wreszcie opisaliśmy relacje trzech osób, które opowiedziały o tym, jak dawały sędziemu łapówki, i potwierdziły to stosownymi pisemnymi oświadczeniami ("NIE" nr 21/2012). http://skibniewska.blogspot.com/2013/03/sedzia-bierze-w-ape-nie-212012.html To już poważna sprawa.
Wysłaliśmy naszą publikację do Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, prosząc o wszczęcie procedury, gdyż świadkowie wskazują na to, że sędzia Jedliński popełnił ciężkie przestępstwo. Wrocławska prokuratura stwierdziła, że właściwa miejscowo do prowadzenia postępowania w tej sprawie jest Prokuratura Rejonowa w Świdnicy. Dawno nie widzieliśmy podobnie kuriozalnej decyzji. Po pierwsze prokuratura rejonowa nie jest od prowadzenia tak poważnych spraw, po drugie znajduje się ona w małym mieście, w którym ów sędzia sądzi. A to chyba jest dostatecznym powodem, by była ona wyłączona z prowadzenia tej sprawy.
O współpracy sędziego Jedlińskiego z wrocławskimi prokuraturami też zresztą pisaliśmy.

Sędzia Jedliński zapowiada, że nas załatwi. Informują nas o tym ze Świdnicy.
Na jednej z rozpraw, którą prowadził, krzyczał, że on już zrobi tak, żeby o nim nigdy źle nie pisano.


Ma tego dokonać przez złożenie pozwu do sądu przeciwko Jerzemu Urbanowi i dziennikarce, która o nim pisała, o naruszenie jego dóbr osobistych. Pierwsza rozprawa 15 czerwca w warszawskim sądzie. Jesteśmy na nią przygotowani. Coraz więcej osób zgłasza się do nas, aby przed sądem opowiedzieć o praktykach sędziego Jedlińskiego. Także o łapówkach. Protokoły z tej rozprawy na pewno posłużą nam do poprowadzenia tej sprawy dalej. Zapewne już przed sądem karnym. I zapewne nie w Świdnicy.

Pochwała leniwych prokuratorów
Napisaliśmy o prokurator apelacyjnej z Rzeszowa Annie Habało, że pracuje jako wykładowca w godzinach, kiedy powinna pracować w prokuraturze ("NIE" 22/2012) http://skibniewska.blogspot.com/2013/03/pochwaa-leniwych-prokuratorow-nie-222012.html  Przedstawiliśmy grafik zajęć pani prokurator, który jasno pokazuje, że Habało, zamiast wykonywać nałożone na nią obowiązki prokuratora, dorabia sobie w prywatnej uczelni. Poza tym jej szefem w tej uczelni jest prokurator w stanie spoczynku spowodowanego poważną chorobą. On jednak pracuje, tyle że nie w prokuraturze, skąd bierze kasę. O tym, że on nie może pracować, zapewnia Prokuraturę Generalną jego prokuratorska szefowa... Anna Habało. Znakomity układ.
Po naszej publikacji otrzymaliśmy informacje od prokuratora generalnego, że zwrócił się do prokurator Anny Habało - Prokuratora Apelacyjnego w Rzeszowie - o ustosunkowanie się do podnoszonych we wspomnianym tekście zarzutów. Generalny zapewnił nas, że ma w stałym zainteresowaniu kwestię dotyczącą podejmowania przez prokuratorów dodatkowego zatrudnienia i że nie patrzy na to przez palce. Zapewnił, że jeśli praca dydaktyczna, którą podejmie prokurator, miałaby mu przeszkadzać w wykonywaniu obowiązków, to on tej pracy wykonywać nie może.
Poza reakcją prokuratora generalnego odezwali się do nas pracownicy opisywanej prokuratury, którzy bardzo dziękują nam za tekst! Oni też mają tego dosyć.
-  Do tej pory to była święta krowa - odezwał się jeden z naszych rozmówców.

Blondynka z czerwonym żabotem
Lewandowska
Pisaliśmy o tym, że Krzysztof B. najpierw aresztowany, następnie gnębiony przez długie lata "wolnościowymi" środkami zapobiegawczymi (dozór policyjny, zakaz opuszczania kraju), został uniewinniony i zaczyna walczyć z tymi, którzy bezprawnie zatruli mu życie ("NIE" 20/2012) http://skibniewska.blogspot.com/2013/03/blondynka-z-czerwonym-zabotem-nie-202012.html . Czyli z prokuratorami Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Za niesłuszne aresztowanie należy mu się odszkodowanie.
Niewinnie oskarżony Krzysztof B. wystąpił na drogę cywilną i zażądał odszkodowania od prokuratury za niesłuszne stosowanie środków zapobiegawczych, które skutecznie pozbawiały go zarobku i utrudniały życie. Był to prawdziwy precedens w polskim sądzie. Efekt? Sąd uznał roszczenia niewinnie oskarżonego człowieka i stwierdził, że faktycznie prokurator zabawił się kosztem Krzysztofa B. i nadużył władzy.
Niedługo na przykładzie tej sprawy napiszemy swoistą instrukcję obsługi, jak uzyskać odszkodowanie od niedouczonego i złego prokuratora.
Powinniśmy dodać, że warszawska prokuratura okręgowa zażądała od nas sprostowania, a jej rzecznik celowo mijał się z prawdą, mówiąc delikatnie. Stwierdził, że wszystko, co napisaliśmy, to nieprawda, licząc chyba na to, że nie mamy pism wysyłanych przez prokurator Lewandowską (a mamy). Specjalnie plątał sprawę, mając nadzieję, że nie znamy akt (a znamy).
Widać, pisał to jeszcze przed decyzją sądu cywilnego. A swoją drogą ciekawe, czy uzyskają odszkodowanie z kieszeni pani prokurator, czy jak zwykle zapłacimy my, podatnicy?

Joanna Skibniewska

Pochwała leniwych prokuratorów (NIE 22/2012)


Rzeszów nie ma szczęścia do prokuratorów apelacyjnych. Jeszcze niedawno prokurator Anna Pałka ukradła w hipermarkecie czerwone gatki i stanik. Dała się złapać. Nawet kłamać nie umiała za dobrze i wyszło, że to zwyczajna złodziejka. Co prawda prokuratorem apelacyjnym już nie jest, ale włos jej z głowy nie spadł, bo przeniesiono ją do Tarnowa. Podobno ściga teraz złodziei z większą determinacją.

***

Obecnie prokuratorem apelacyjnym w Rzeszowie jest Anna Habało.
- Jej działalność nie jest niezgodna z prawem - zapewnia nas rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie prokurator Chudzik.
Anna Habało jest znakomitym szefem. Każdy chciałby mieć takiego. Pani prokurator przychodzi rano do pracy, wypija kawę, po czym wychodzi na uczelnię. Pracownicy mogą się odprężyć. Dobrze jest pracować bez stresu.
Habało pracuje jako wykładowca w Wyższej Szkole Prawa i Administracji. Uczy studentów przepisów prawa.
- To nas wyróżnia, że pracują u nas nie tylko teoretycy prawa, ale przede wszystkim praktycy - mówi prof. Robert Sawuła, wykładowca WSPiA. Też praktyk. Sędzia.
Pani prokurator twierdzi, że praca na uczelni nie koliduje z jej obowiązkami prokuratora apelacyjnego. Na pewno?
Prokuratura apelacyjna jest czynna od 7.30 do 15.30. Wiadomo, że szefostwo przychodzi później i wychodzi wcześniej, bo takie jest prawo bossa. Ten boss jednak w ogóle nieczęsto bywa w pracy.
- Muszę zaliczyć egzamin, szukam pani profesor Habało - dzwonię do sekretariatu uczelni.
- Ma stałe dyżury w każdą środę od 11.00 do 12.30, poza tym najłatwiej złapać ją na dziennych, bo tam ma wykłady.
Dzwonię.
- Jutro od 12.45 ma zajęcia, pojutrze od 11.10 - słyszę.
Okazuje się, że w dziekanacie też często można ją spotkać. Prawie codziennie.

***

Art. 49, ust. 1 i 2 ustawy o prokuraturze mówi o bezwzględnym zakazie podejmowania i wykonywania innego zatrudnienia lub innych zajęć. Prokurator może prowadzić działalność dydaktyczną, pod warunkiem że nie przeszkadza mu ona w pełnieniu obowiązków służbowych lub mogłaby uchybić godności prokuratora.
- Prokurator generalny zezwolił prokuratorom na pracę naukową i dydaktyczną, Anna Habało nie narusza więc przepisów - zapewnia rzecznik Chudzik.
Nie wspomina jednak, że 4 stycznia 2012 r. Prokuratura Generalna wydała pismo, w którym pozwala na nauczanie, ale tylko w czasie wolnym od pracy, w ramach urlopu wypoczynkowego lub bezpłatnego.
- To nie jest przepis ustawowy, nie trzeba się więc do niego stosować. - Chudzik broni przełożonej.
Habało oczywiście nie przebywa na urlopie wypoczynkowym, a już na pewno nie na bezpłatnym. Co miesiąc pobiera pensję w wysokości przeszło 12 tys. zł. Ponad 9 tys. wynagrodzenia zasadniczego, ok. 3 tys. zł dodatku funkcyjnego i ponad tysiąc dodatku stażowego. Na prywatnej uczelni też nie pracuje charytatywnie.
Habało zapewnia, że poinformowała prokuratora generalnego o swojej małej fusze na uczelni. Twierdzi, że jej przełożony nie ma nic przeciwko temu.
- Nie znamy tej sprawy - mówi rzecznik Prokuratury Generalnej Mateusz Martyniuk.
Anna Habało jako prokurator apelacyjny nie prowadzi żadnych spraw. Ma ustanowione dyżury, aby przyjmować interesantów.
- Ona nie ma czasu na takie bzdury, jest od wyższych celów - twierdzi anonimowo pracownik prokuratury.
Habało od dawna nie przyjęła żadnego interesanta podczas wyznaczonego dyżuru.

***

Ryba psuje się od głowy. Zastępca prokuratora apelacyjnego Andrzej Kiełtyka jest zatrudniony na Politechnice Rzeszowskiej i ... podobnie jak jego przełożona - pracuje tam w godzinach swoich prokuratorskich obowiązków. Prowadzi Katedrę Prawa i Administracji. W poniedziałki wykłada prawo finansowe i celne już od 8.30. Szefowa toleruje jego nieobecności, bo przecież rozumie, że kolega musi z czegoś żyć. Zarabia mniej więcej tyle co ona - ok. 12 tys. zł miesięcznie. Bywa, że oboje są tak pochłonięci krzewieniem oświaty, że w prokuraturze nie ma żadnego prokuratora funkcyjnego.
Prokurator Habało nie przeszkadza też praca naczelnika Wydziału Przestępczości Zorganizowanej prokuratora Damiana Mireckiego. Ma dyżury od 8.00 do 9.30. Ostatni miał 23 maja 2012 r. Też prowadzi zajęcia dla studentów.
To nie jest najpracowitszy prokurator tej prokuratury. Doktor prawa Zbigniew Niezgoda zasuwa jak mróweczka. Ten obrotny człowiek kilka lat temu miał wypadek samochodowy. Podobno bardzo zły stan zdrowia spowodował, że przeszedł w stan spoczynku. Liczne opinie biegłych lekarzy mówiące o jego dramatycznym stanie zdrowia uprawniły go do skorzystania z tego przywileju. Pobiera 75 proc. uposażenia prokuratora apelacyjnego, czyli ok. 7 tys. zł.
Ten schorowany człowiek jest prodziekanem Wydziału Prawa i kierownikiem Katedry Prawa Karnego na uczelni, gdzie pracują Habało i Mirecki. Czyli tam jest ich przełożonym. Na tę pracę musiał wydać zgodę jego przełożony z prokuratury apelacyjnej, czyli Habało. Oczywiście nie miała nic przeciwko temu. W tym wypadku ani rzecznik, ani prokurator Niezgoda nie mogą powiedzieć, że jest to tylko działalność dydaktyczna, gdyż stanowisko kierownika katedry oraz prodziekana wydziału to funkcje administracyjne. Niezgoda powinien mieć za to postępowanie dyscyplinarne. Ale jak ma mieć, skoro od lat jest doradcą ministra sprawiedliwości. Ma plecy. I dodatkowe ok. 6500 zł miesięcznie; w ministerstwie zajmuje się kontrolą właśnie takich nadużyć w prokuraturze. Niezgoda wykłada również w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury w Krakowie.

***


Prokuratura Generalna kazała monitorować zajęcia prokuratorów w stanie spoczynku, bo branie za darmo tak dużej kasy to przecież nie lada przywilej. Kontrolować to mają przełożeni tych prokuratorów. Niezgodę kontroluje Habało, czyli jego podwładna na uczelni. Raporty kierowane do prokuratora generalnego mówią o tym, że Niezgoda jest chory i leży w łóżeczku.