Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Adam Małysz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Adam Małysz. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 marca 2013

Hodowla pasożytów (NIE 33,2011)


Najbardziej katolickie miasto katolickiej Polski. 
 
Jest ich prawie setka. Wszyscy ubrani na czarno. Pryszczaci. Siadają do zastawionego stołu jeden przy drugim. To seminarzyści z Wyższego Seminarium Duchownego w Pelplinie.
Między nimi małe bukiety kwiatów w wazonach. Białe goździki. W kącie dodatkowy stół nakryty czerwonym obrusem. Tutaj stoją duże wazony i dorodniejsze kwiaty. To stół dla księży wychowawców. Dwa dania plus deser i kompot z wiśni. Młodzieńcy siedzą z opartymi o stół rękoma.
Czekają, aż starsza kobieta naleje im zupę do talerzy. Na tyle stara, by ich chucie mogły bezpiecznie drzemać. Ktoś chce sól. Młodzieńcy siedzą i czekają, aż zostaną obsłużeni przez staruszkę.
 W ciszy obserwują ich wychowawcy. Nie widzą ani podeszłego wieku posługaczki, ani jej artretycznego ciężkiego chodu. Ich obsługuje druga stara kobieta. Młodzi dziękują za posiłek. Bogu. Stare kobiety zbierają talerze. Niedługo seminarzyści pójdą do ogrodu. Medytować.
Będą się snuć bez celu od drzewa do drzewa. Zerkać w niebo z atencją. Czasem złożą ręce do modlitwy. w tym czasie one, kobiety, pobiegną do ich pokoi. Trzeba posprzątać. Muszą się wyrobić przed kolacją. Bo młodzi muszą mieć czysto, by spokojnie mogli pochylić czoło w wieczornej modlitwie.

Uczyć
Pelplińska diecezja to przede wszystkim XIII-wieczna katedra. Obok budynek seminarium duchownego z dziełami sztuki i wspaniały park. Niedaleko muzeum diecezjalne, a na końcu głównej ulicy Góra Jana Pawła II. Tutaj stoi metalowy podświetlany krzyż. To miejsce, w którym 12 lat temu modlił się Karol Wojtyła. Obok wznosi się wysypisko śmieci. To wszystkie atrakcje turystyczne miasta. Seminarzystów jest 99. Są jednocześnie studentami Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Alumni nie zdają egzaminów wstępnych. Wystarcza opinia proboszcza, że są bogobojni, karni i posłuszni. I rozmowa kwalifikacyjna. w budynku seminarium jest też liceum katolickie imienia J.P.2., teoretycznie dostępne dla wszystkich zainteresowanych. W rzeczywistości uczniami są tylko chłopcy, a nauczycielami księża. Uczą religii, teologii, łaciny i greki. Opierają podstawy nauczania na chrześcijańskiej doktrynie powstania świata. I na nauczaniu Karola Wojtyły. W liceum, w seminarium i we wszystkich świeckich placówkach oświatowych wmieście prężnie działa Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży (KSM). Niedawno odbył się turniej piłki ręcznej. Rozpoczął się i zakończył uroczystą mszą. Był także rajd rowerowy, już trzeci, pod hasłem "W drodze z Janem Pawłem II". Wraz z poszerzaniem wiedzy o błogosławionym rowerzyści uczyli się, jak udzielać pierwszej pomocy. Rajd również rozpoczął się i zakończył mszą. Młodzi biorą udział w szkoleniach na liderów, aby móc lepiej służyć Bogu, Kościołowi i ojczyźnie.

Płacić
Wszyscy w mieście jedzą pelplinki oblewane czekoladą - ciastko podobne do bajaderki. To wytwór tutejszej cukierni. Wymyślono je tego wielkiego dnia - 6 czerwca 1999 r. Gdy On był na górze. Wprowadzono na rynek 10 lat później, też 6 czerwca. Za pelplinkę można zapłacić cystenem, walutą pelplińską. Wybitą w 2011 r. za pieniądze Miejskiej Biblioteki Publicznej, czyli za kasę podatników. Cysten przedstawia zgarbioną postać polskiego papieża i datę nadania praw miejskich Pelplinowi. Można nim płacić w każdym sklepie w mieście. Monety rozprowadzane są w bibliotece, w kioskach, a nawet w sklepie mięsnym. W ciągu dnia wszędzie słychać Radio Głos prowadzone przez katolicką rozgłośnię diecezji pelplińskiej. Pani ze sklepu mięsnego, wyraźnie zasłuchana w rozważania i Anioł Pański, zapomina, ile miała mi zapakować parówek. Zresztą nie wiem, czy brać te parówki, czy klękać.

Sprzedać
Przy katedrze jest sklep z akcesoriami kościelnymi. W sklepie jest wszystko. Począwszy od koloratek, aniołków za horrendalne pieniądze, aż po złote ornaty, złote świeczniki i złote rzeźby Jana Pawła II. Można kupić koszyczki do zbierania datków podczas nabożeństwa, opłatki pakowane po 1000 sztuk oraz specjalne tuby z banderolami, w które można zapakować zebrane podczas mszy monety. Jest też dział księgarski.
 Książki dla dzieci: "Baśnie o aniołach i diabłach". I opowiadania. Jak Lolek szedł na pocztę. Jak Lolek pomagał koledze. Albo pozycja przygodowa dla starszych dzieciaków: "W szarym habicie i czarnym kapturze".
Książki dla młodzieży. Takie z mottem na każdy dzień. I z radami, jak żyć. Udzielają ich idole polskiej młodzieży: Jerzy Dudek, Adam Małysz, Krzysztof Hołowczyc. Wszyscy przywołują Boga.
Dla dorosłych są książki o trwałości małżeństwa, o przewadze modlitwy nad cielesnością i o wyrzeczeniu się grzesznych potrzeb ciała. Oraz o dramacie ludzi, którzy żyją na kocią łapę. Zakupiłam "Żegnaj depresjo". Jest też nowy numer "Pielgrzyma", pisma wydawanego przez diecezję, a w nim dowód cudu Karola Wojtyły, który powołał do życia Glorię Marię, dziecko, które gdyby nie jego zdjęcie położone na ciężarnym brzuchu mamy, nie miałoby szans na przeżycie. I numer "Małego Pielgrzyma". A tam stały cykl "Bóg mówi do mnie" i "Święty uśmiechnięty". Oraz test wiedzy o Janie Pawle II.
Klasztor, katedra i kompleks diecezjalny mają własną elektrownię wodną. Oraz własny hotel. Innego w
Pelplinie nie ma.

Rządzić
W radzie Miejskiej nie ma Platformy Obywatelskiej. Nie ma też PiS, SLD ani nawet LPR. Nazwiska radnych można poznać w "Informatorze Pelplińskim" wydawanym przez Miejską Bibliotekę Publiczną. Pojawiają się z okazji opisywanych tam imprez. Na diecezjalnych uroczystościach dziękczynnych za beatyfikację Jana Pawła II czy na uroczystościach związanych z Zielonymi Świątkami.
Zarząd miasta pojawia się także przy odwiedzinach rodziców Glorii Marii w miejskim gimnazjum, gdzie opowiadają o świadectwie cudu polskiego papieża. I o sile nadziei. Gimnazjum nosi imię Jana Pawła II. Bywają też w świeckim liceum ogólnokształcącym na uroczystościach związanych z rocznicą papieskiej modlitwy na pelplińskiej Górze Jana Pawła II. Świeckie liceum nosi imię ks. Janusza Stanisława Pasierba. Honorowymi obywatelami miasta są Jan Paweł II, kardynał Stanisław Dziwisz i biskup Jan Bernard Szlaga. Gdyby kler całą Polskę urządził tak jak Pelplin, Bóg chętnie zostałby Polakiem.

JOANNA SKIBNIEWSKA

środa, 27 lutego 2013

Panu Bogu trąbkę (NIE, 08/2008)

Poczta Polska sypie forsą panience z ołtarza, a nie panience z okienka.
dzwon pocztowców
Prezentował się godnie w blasku porannego słońca. (...) ustąpiły chmury. Może właśnie po to, by ustawiony na podeście na Placu Świętego Piotra, mógł zaprezentować się w całości? Dzwon Pocztowców czekał na swoje pięć minut – napisali pocztowcy w branżowym pisemku. W styczniu dyrekcja Poczty Polskiej i przedstawiciele związków zawodowych pojechali do Watykanu z dzwonem – darem dla papieża. W tym samym czasie w kraju każdy listonosz zastanawiał się, jak jego groszowa pensja ma mu wystarczyć do końca miesiąca.
Strajki trwają nieprzerwanie od dwóch lat. W samej Warszawie zamknięto co piąty urząd pocztowy.
Średnia pensja listonosza to 1100–1200 zł. Chcą podwyżek. Tymczasem władze poczty twierdzą, że mogą dorzucić jakieś 60 zł na głowę, bo nie ma pieniędzy.
Zarobki kadry zarządzającej na poczcie wynoszą średnio ok. 10 000 zł z comiesięcznymi oraz okazjonalnymi bardzo wysokimi premiami.
 
Na ci, Boziu
W ogólnopolskich pielgrzymkach Poczty Polskiej na Jasną Górę każdego roku bierze udział blisko 20 tysięcy osób. Wejściu pielgrzymów na plac jasnogórski towarzyszy bicie dzwonu Jezus-Maryja – daru ufundowanego przez pracowników PP w 2001 r.
Nagrodą będą dla was i waszych rodzin Jezus i Maryja – powiedział wtedy przeor zakonu.
Nie godzi się, by dzwon stał na wałach jasnogórskich – uznała dyrekcja Poczty Polskiej i postanowiła ufundować dzwonnicę. Na jej budowę przekazano 100 tys. zł.
Pocztowcy ofiarowali również Królowej Polski jako wotum pozłacaną trąbkę. Potem dorzucili m.in. wyposażenie multimedialne dla powstającej w Bastionie św. Rocha auli dydaktycznej jasnogórskiego sanktuarium.
W chwilę później ofiarowali Maryi specjalny dar – oprawioną w skórę księgę z legendą o św. Jadwidze. Księga ta została wydana po polsku i niemiecku. Do jasnogórskiego archiwum trafił też album polskich znaczków pocztowych. Byłażby częstochowska ikona filatelistką?
W rok później w czasie pielgrzymki pocztowcy postanowili ufundować kolonie dla 45-osobowej grupy dzieci z Białorusi, ale pielgrzymi złożyli także w darze naczynia i szaty liturgiczne dla kościoła w tej miejscowości. Ks. Jarosław Sroka, duszpasterz pocztowców w Częstochowie, zwrócił się bowiem do pocztowców o wsparcie finansowe parafii również.
Na następnej pielgrzymce złożyli dar pieniężny na remont bramy Matki Bożej Bolesnej oraz drobne pamiątki: tom „Księgi znaczków polskich”, serię znaczków z sanktuariami maryjnymi oraz klaser znaczków z 2006 r.
W tym roku pojechali do papieża z dzwonem i zestawem znaczków z Madonnami. Wszystko za pieniądze poczty.
 
Umrzeć dla tego głosu
Z pocztowcami pielgrzymował minister w rządzie PiS Jerzy Polaczek i podsekretarze stanu.
– Chcę zapewnić, że z taką determinacją, jak do tej pory to czynimy, będziemy chronić tą przestrzeń, jaką realizuje w Polsce Poczta Polska wykonując tą powszechną usługę dla milionów naszych rodaków – bełkotał Polaczek.
Zawsze zjawiał się też dyrektor generalny PP. Patrząc na jasnogórski obraz mówił: – Ona zna problemy Poczty Polskiej.
Tam, gdzie ludzie, tam trudności; tam, gdzie praca, tam różne problemy. Nie zawsze jest ona taka, do jakiej jesteśmy przygotowani, w jakim kierunku prowadzi nas nasz charyzmat osobisty. Powołanie! Bo jest też powołanie do pracy takiej, a nie innej, ale nie zawsze jest taka praca, do jakiej czujemy ten głos ciała, i krwi, i talentu osobistego. Często trzeba nawet umieć umrzeć dla tego głosu powołania do takiej, a nie innej pracy, bo takie jest życie, że nie zawsze się znajduje pracę tam, gdzie się człowiek sam widzi – podniecał się abp Stanisław Nowak. – Modlimy się, żeby ci, którzy kierują nami, służą nam na tych bardzo trudnych, wysokich stanowiskach, żeby oni mieli oczy, serca, żeby rozwiązywali problemy poczty, żeby wszystko czynili, aby człowiek nie cierpiał, żeby człowiek się nie zagubił w organizacji.
Jednym słowem poczta zamiast porządnie pracować (patrz „Uderzam głową w skrzynkę pocztową”, str. 16), pełni jakąś misję mistyczną, martyrologiczną a religijną.
 
Módlcie się o pracę
– Ja niby coś fundowałem? – dziwi się Tadeusz K. listonosz z Warszawy. – Ja dzieciom obiadów w szkole nie mogę zafundować, a jasnogórskiej panience miałbym swoją pensję oddawać?!
Podobnie reagują pracownicy w okienku na poczcie głównej. O pielgrzymkach wiedzą, bo są do nich namawiani, ale żeby jakieś dary pieniężne, to już przesada.
Kiedy dowiedzieli się, że 30-osobowa delegacja przedstawicieli władz poczty pojechała do Watykanu z darem dla papieża, większość z nich trafił szlag.
Poczta sponsoruje też kluby sportowe, reprezentację olimpijską, sponsorowała Małysza i całą kadrę skoczków.
Pracownicy poczty mają coraz więcej obowiązków. W okienku kasowym sprzedaje się karty telefoniczne, kosmetyki, zabawki itd. W okienku wypłacane są też zasiłki rodzinne tym odbiorcom, którzy nie mają osobistego konta. Od lat listonosze roznoszą ulotki reklamowe. W wielu urzędach listonosze są zmuszani do podpisywania oświadczeń, że chcą je roznosić. Jak nie podpiszą, to do widzenia. W wielu miejscowościach w okresie kampanii wyborczej listonosze roznosili ulotki wyborcze miejscowego burmistrza.
Ludzie zrozumieli, że jednak trzeba modlić się i prosić o pracę, i o to, żebyśmy zawsze ją mieli – podkreślała na jednej z pielgrzymek Elżbieta Chlistek, naczelnik Rejonowego Urzędu Pocztowego w Tarnowie.
Pracownicy Poczty Polskiej już się o to nie modlą. Zwalniają się z pracy.