czwartek, 29 sierpnia 2013

Wielebne gacie (NIE Nr 26/2013, 2013-06-21, str. 4)



Księdzu wolno nawet wtedy, gdy mu nie wolno.


– Dlaczego przebywa pan z dziećmi? Ma pan sądowy zakaz pracy z nieletnimi – pytam księdza.
– Ja nie widzę dzieci. Jestem ślepy (śmiech). I z nimi nie pracuję. Ja tu mieszkam – odpowiedział, podciągając majtki.
Były proboszcz parafii w Bojanie ks. Mirosław Bużan spaceruje po ośrodku w majtkach, choć upału nie ma. W ośrodku Tyberiada w Nadolu przez cały rok przebywają dzieci. Grupy kolonijne, oazowe, zielone szkoły, obozy. Ludzie z okolicy mówią, że Bużan zawsze spaceruje w gaciach przy dzieciach.


Sam na sam z Olą
Ks. Bużan został skazany prawomocnym wyrokiem za pedofilię i deprawację. 15-letnią Olę najpierw upił, a potem molestował seksualnie. Dostał 16 miesięcy w zawieszeniu na 4 lata oraz zakaz pracy z dziećmi.
Proboszczem w Bojanie już nie jest, choć był nim przez 2 lata po zdarzeniu z dziewczynką. Wciąż jest dyrektorem Katolickiego Ośrodka Kolonijnego Tyberiada w Nadolu koło Wejherowa. Jest to również dom rekolekcyjny, w którym odbywają się dni skupienia, oazy, roraty i rekolekcje. Cały czas ma bliski kontakt z dziećmi.
Ola przygotowywała się do bierzmowania.
– Kazał przychodzić tylko do niego, nie pozwolił zajmować się przygotowaniem wikaremu – mówi koleżanka Oli. – Mieliśmy przychodzić na plebanię po dwie.
15-latka była zbuntowana. Nie radziła sobie z zakazami i nakazami w domu, gdzie były jeszcze 4 dziewczyny. Podczas spowiedzi powiedziała, że jest grzeszna, bo miała myśli samobójcze. Chciałaby mieć ładniejsze nogi, a miejsce, gdzie mieszka, co drugi dzień wydaje jej się obleśną dziurą na końcu świata.
Bużan od dawna łasym okiem patrzył na Olę. Śliczna dziewuszka. I z problemami…
– Przyjdź wieczorem do mnie, to porozmawiamy. Pomogę ci – powiedział. Dał jej na karteczce numer telefonu.
Ola wiedziała, że jak ksiądz każe przyjść, to trzeba iść. Poszła ok. 19.00, po mszy.
Ksiądz był miły. Od razu zaczął przygotowywać drinka.
– Nie chcę – powiedziała, zdając sobie sprawę, że w domu nie przejdzie picie alkoholu.
– To nic takiego. Słabiutkie. To jak lekarstwo – namawiał proboszcz. – Ze mną się nie napijesz? Z księdzem?
Wypiła. Zaraz zachciało jej się spać. A ksiądz zaczął się dziwnie zachowywać. Na siłę posadził ją sobie na kolanach. Wciskał jej ręce pod bluzkę. Całował po szyi. Zsunął ubranie i głaskał. Chciała uciec, ale ją trzymał. Zaczęła protestować, prosić żeby przestał.
– Czego się boisz? Nic złego ci nie zrobię, to normalne. To nic takiego. Każdy dorosły tak robi.
– Tak nie wolno. To grzech.
– Jaki grzech? Boisz się Boga?
– No pewnie. On na to nie pozwala.
– Głupia. Boga nie ma.
Nie masz się czego bać.
Bóg cię ani nie ukarze, ani ci nie pomoże.
Boga nie ma! Jestem tylko ja i tylko na mnie możesz liczyć.

Wreszcie dziewczyna zaczęła płakać. Chciało jej się wymiotować. Myślała o ucieczce, ale nogi miała jak z waty.
Gdy wreszcie się wyrwała i uciekła, ks. Bużan zadzwonił do jej rodziców. Odebrała matka.
– Dzwonił ksiądz. – Kobieta podeszła do męża i starała się mówić spokojnie. – Mówi, że Ola wyszła z plebanii, ale była jakaś dziwna, chyba pijana. Powiedział, że pobiegła do lasu. Radził, żebyś poszedł jej szukać.
Ola nie wie, jak doszła do domu. Znów zwymiotowała i straciła przytomność. Zdążyła jednak opowiedzieć rodzicom, że to ksiądz dał jej alkohol. Powiedziała też, że ją macał i całował, trzymał mocno, straszył i zmuszał do posłuszeństwa. Po drodze z płaczem zadzwoniła do nauczycielki, do której miała zaufanie. Opowiedziała, co robił ksiądz. Gdyby wtedy wiedziała, jak ją wieś potraktuje, trzymałaby wszystko w tajemnicy. Jak inne dziewczyny…


Dobrzy ludzie u rodziców
Pojechali pełni nadziei. Też kazał im wycofać sprawę. Miał przygotowane oświadczenie, że Ola wszystko zmyśliła.– Nagadał, żeby zostawić księdza Mirosława w sutannie, zaczął płakać, namawiać: podpiszcie, wycofajcie. Powiedzieliśmy, że się zastanowimy.
Straszył jednak Olę ogniem piekielnym: – To, co rozpętałaś, już nigdy nie przycichnie.
– Ja namawiałem? Rozpoczynamy rozmowę od kłamstwa i fantazji… Przecież byłbym przestępcą. Gdybym robił takie rzeczy, nie mógłbym być księdzem – odpowiedział Rompa na pytanie, kto mu kazał zmusić rodziców do podpisania oświadczenia.
Dom rodziców Oli zaczęli odwiedzać mieszkańcy wsi i ludzie im nieznani. Jedni nakłaniali tylko do tego, by nikomu o tym nie mówili. Żeby wycofali sprawę z prokuratury. Przecież wszyscy wiedzą, jaki jest Bużan, ale tak od razu do prokuratora? Inni straszyli. Mówili, że rodzina Oli nie będzie miała życia w wiosce. Zadzwonił też do nich ksiądz z Kielna Franciszek Rompa, przełożony Bużana. Powiedział, że pomoże.Potem przyszli żona sołtysa i sam sołtys. Przychodzili też inni mieszkańcy wsi. Czasem zaczynali: – Teraz na nas padło…
Widać, że było im głupio, że przychodzą. Patrzyli w podłogę, a nie w oczy rodzicom dziewczyny.
Inni kazali wycofać oskarżenie. Żona byłego wójta, niektóre nauczycielki. Najbardziej nachalna była Halmanowa. Ta, co stroi kwiaty w kościele. I Dziecielska, co uczyła religii. Ola była też zaczepiana w szkole.
– Co ty odpierdalasz? – zapytała ją katechetka Franciszka Korbolewska, żona sołtysa. – W pysk za to powinnaś dostać. Sama ci wpierdolę.
I choć przerażona dziewczyna zgłosiła to na policję, policjanci nawet nie przyjęli zgłoszenia. Powiedzieli, że są za mali na Bużana.
oświadczenie, że Ola wszystko zmyśliła.
nakłaniali tylko do tego, by nikomu o tym nie mówili. Żeby wycofali sprawę z prokuratury. Przecież wszyscy wiedzą, jaki jest Bużan, ale tak od razu do prokuratora? Inni straszyli. Mówili, że rodzina Oli nie będzie miała życia w wiosce. Zadzwonił też do nich ksiądz z Kielna Franciszek Rompa, przełożony Bużana. Powiedział, że pomoże.


Siostrzeniec z kolegą
Ale reszta nauczycieli wspierała dziewczynę. w internecie wrzało. Przedstawiciel kurii na Fronda.pl:Obecna histeria jest sztucznie rozdmuchana, by zdyskredytować Kościół. Nie zaprzeczam, że molestowanie istniało, ale… po pierwsze, nie było tak powszechne, jak się sugeruje, a po drugie, wykorzystywanie seksualne, które kiedyś było czymś normalnym i powszechnie stosowanym, dopiero obecnie stało się zbrodnią – na skutek lewackiego skrzywienia w postrzeganiu świata. Zresztą nie ma żadnego rozróżnienia pomiędzy cierpieniem molestowanego dziecka a Kościołem, bo poprzez to cierpiące dziecko cierpi Kościół.Bużan zaczął wojnę, skoro rodzice dziewczyny byli nieposłuszni. Biegał do mediów. Opowiadał, jaki jest biedny. Fotografowano go, jak zgnębiony chodzi po gdyńskiej plaży. I kombinował. Nakłonił siostrzeńca i jego kolegę, aby przynieśli nagrania, w których dziewczyna mówi, że wszystko wymyśliła. Bużan przyniósł do prokuratury taśmy z nagraniami. I oskarżył Olę.
Okazało się, że nagrania były spreparowane. Głos na taśmach nie należał do dziewczyny. Siostrzeniec szedł w zaparte, ale na okazaniu nie poznał Oli. Jego kolega od razu przyznał, że kłamał i że to nie Ola jest nagrana, a Bużan miał mu to wynagrodzić. Teraz powinno się zacząć postępowanie przeciwko księdzu, ale prokurator Aleksandra Badtke zgubiła 4 zmanipulowane taśmy i nie ma dowodów na to, że ksiądz mataczy, preparuje dowody i rzuca fałszywe oskarżenia.


Samotnie do Brazylii
Teoretycznie ks. Bużan był gospodarny.
– Moja ciotka brała na siebie dla niego kredyt – mówi jedna z mieszkanek Bojana. – Jako jedna z wielu.
– Ściągał lewe samochody, handlował nimi – mówi inny mieszkaniec.
W styczniu zaraz po kolędzie wyjeżdżał na 2 tygodnie do Brazylii. Brał kolorowe koszule.
Bużan zbudował kościół. Dopóki świątynia nie była gotowa, kościelny raz w miesiącu zachodził do każdego i pobierał datek budowlany – wszystko skrupulatnie odnotowywane w notesie: kto, kiedy i ile. Za ślub od swoich proboszcz liczył 400 zł, od obcych 600, a bywało, że trzeba zapłacić i 3000. Był jeden warunek: panna młoda nie mogła mieć odkrytych ramion, a za dekorację kościoła trzeba było zapłacić znajomej księdza.
Zawsze otaczał się dziećmi.
Przy parafii św. Królowej Jadwigi w Bojanie działa przedszkole katolickie. Co roku Bużan organizuje kolonie dla dzieci w ośrodku Tyberiada nad Jeziorem Żarnowieckim. Chociaż mu nie wolno… 3 lata temu pobił tam kolonistę. Sprawa trafiła do sądu, zakończyła się umorzeniem, ale z orzeczeniem o winie.
Bo Bużan szybko się wkurza.
– Dostaje normalnie piany – mówi mieszkaniec wsi.
2 razy złapano go pijanego za kierownicą.


Oko w oko z klechą
Obecnie ks. Bużan cały czas przebywa w Tyberiadzie. Wśród dzieci.
– Pan jest pijany. – Widzę, czuję i słyszę.
– Jestem u siebie – odpowiada ksiądz.
– Dlaczego chodzi pan w samych majtkach przy dzieciach?
– Jesteś kretynką! Jesteś szambem! Śmierdzi od ciebie na kilometr! – krzyknął, otarł pianę z ust i podciągnął majtki.
Bużan nadal jest członkiem elitarnej Kapituły Kolegiaty Staroszkockiej. Kapitułę powołał metropolita gdański abp. Sławoj Leszek Głódź po przeniesieniu swojej siedziby z gdańskiej Oliwy do dzielnicy Stare Szkoty. Zamieszkał w dworku sąsiadującym z kościołem św. Ignacego Loyoli, który został podniesiony do rangi kolegiaty. Kapituła kolegiaty ma być głosem doradczym i moralnym Kościoła.
Nikt w kurii nie chce powiedzieć, dlaczego skazany za pedofilię ksiądz wciąż przebywa z dziećmi.


Joanna Skibniewska



 


8 komentarzy:

  1. Pani Joanno.Po prostu brak mi słów.Normalnych słów.I co dalej ?

    OdpowiedzUsuń
  2. A co ma być dalej? Nic nie będzie dalej bo Polska obojętnie jaka ma być katolicka. I tyle w temacie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nic nie będzie dalej, bo w Polsce jest przyzwolenie społeczne na takie zachowania księży. Sama widziałam wideo o podobnej sprawie i kobiety powiedziały: "no przecież jej nie zgwałcił..." A moja ciotka, starsza osoba, na temat słynnej pianki zlizywanej z kolan powiedziała mi "nie rozumiem co wy macie za problem..."

    OdpowiedzUsuń
  4. No dokładnie, nic nie będzie, za wiele lat prania mózgu społeczeństwu przez nich. To, za co przeciętny człowiek poszedłby siedzieć i to na długo, im uchodzi płazem - największa kara to przeniesienie do innej parafii.
    A ten fragment zmroził mnie całkowicie: " a po drugie, wykorzystywanie seksualne, które kiedyś było czymś normalnym i powszechnie stosowanym, dopiero obecnie stało się zbrodnią – na skutek lewackiego skrzywienia w postrzeganiu świata".
    Brak słów....

    OdpowiedzUsuń
  5. Osobiście uważam że skoro władze, ani Kościół nic sobie z tego nie robią, to powinien się znaleźć ktoś odważny, może nie nawet nie jeden, powinien Bużana odnaleźć i się że tak określę sprawę załatwić po męsku. Ta dziewczyna będzie miała poważne problemy z zaufaniem wobec innej osoby, a on teraz jeszcze robi takie rzeczy jak spacery w majtkach w pobliżu dzieci, przecież to się w głowie nie mieści.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziwię się, że ojciec Oli mu nie dał po pysku.

    OdpowiedzUsuń
  7. W ogóle mi nie szkoda tych głupich kobiet które nic nie widzą i nic nie rozumieją tylko slepo wierzą klechom a oni to stu krotnie wykorzystują ,jak by nie taki klecha zaczął wyzywać to bym mu nie była dlużna ,bo po pieniądze jak na tacę zbiera to kobieta mu nie śmierdzi ani nie jest szambem tylko szkoda dzieci że mają takich zacofanych rodziców nie mówiąc o wiosce która wie co robi ten klecha i jeszcze go bronią ,kiedy ta ciemnota zacznie się bronic przed klechami, uważam że taki belzebub nie powinien być wypędzony z tej parafii.

    OdpowiedzUsuń
  8. [qupte}kpt Wagner; CK Dezerterzy: Nie ma w słowniku ludzi kulturalnych słów, które mogły by dostatecznie obelżywie określić Pańskie postępowanie (...) Pan się nie kwalifikuje nawet do sądu dla ludożerców! Buszmenie![/quote] '
    Kiedyś takie sprawy rozwiązywało się bez sądu: po cichu,gdzieś w lesie albo w ciemnym zaułku.
    Ale problemem jest to, że większość dzieci boi się powiedzieć że ksiądz się dobierał do nich. Albo rodzice celowo wyciszają sprawę bo "co ludzie powiedzą?"
    A, niestety, takie zachowanie utwierdza księży w bezkarności.

    OdpowiedzUsuń