piątek, 30 sierpnia 2013

Polski raj podatkowy ( NIE nr 33/2013, 2013-08-09)

Chcesz okraść państwo, wyprać brudną kasę - dobrze żyj z miejscowym proboszczem.

Kościelna pralnia pieniędzy
Kontrole urzędów skarbowych wykazały, że co trzecia darowizna na kościół jest fikcyjna. Przy czym kontrole przeprowadziły tylko niektóre urzędy. Przez pięć lat przeprowadzono ich raptem 64. Bo także ta instytucja ma doskonałe układy z czarnymi. Większość doskonale wie, że kościelne darowizny to pralnia pieniędzy. Dlatego nigdy nie przeprowadzono szczegółowej kontroli, a wszelkie nieprawidłowości wychodziły przypadkiem.
Potwierdza to podsekretarz stanu Grzegorz Grabowski: Problematyka przekazywania darowizn na rzecz kościelnych osób prawnych na podstawie ustaw regulujących stosunek państwa do poszczególnych kościołów nie była bezpośrednio przedmiotem odrębnych, ukierunkowanych kontroli. Niemniej i tak wyłaziły przewały jakie robi się w parafiach. W trakcie prowadzonych czynności potwierdzono fakty, że pieniądze, które miały być przelewane przez darczyńców na rachunek parafii katolickiej, przelewane były w rzeczywistości na rachunki osobiste osób duchownych, a następnie wybierane w gotówce i w części zwracane osobom występującym w charakterze darczyńców.
Fiskus wykazał, że umowy darowizny zawierali zwykle duchowni, którzy nie byli upoważnieni do reprezentowania kościelnej osoby prawnej. Wykroczenia dotyczyły też m.in. braku sprawozdań z przeznaczenia otrzymanych darowizn na cele charytatywno-opiekuńcze, przekazywania kwot darowizn poza systemem bankowym, jak również posługiwania się sfałszowanymi dokumentami.
Wszystkie darowizny z założenia miały być przeznaczone na cele charytatywno-opiekuńcze oraz kultu religijnego.

Bierzcie przykład z Jezusa
Wałkami czasami zajmowały się sądy. I co stwierdzały? Sędzia zapewniał, że niepłacenie podatków to... grzech i że Jezus by tak nie zrobił.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gorzowie, rozpatrując w jednym z wyroków sprawę darowizny na rzecz kościoła (sygn. I SA/Go 1698/05), zadał pytanie: "A jak w podobnych przypadkach zareagowałby Jezus?" i przywołał rozdział 17. Ewangelii według św. Mateusza, w którym Jezus nakazuje Piotrowi zapłacić za ich obu podatek, aby nie siać zgorszenia.
Sprawa dotyczyła podatnika, który, by zapłacić mniej podatku, wykazał w zeznaniu podatkowym darowiznę na Kościół. Darowizna ta, to nie w kij dmuchał, 3,8 mln zł na rzecz kościelnej działalności charytatywnej. Podatnik przedstawił trzy pokwitowania odbioru darowizny wystawione przez proboszcza obdarowanej parafii. Proboszcz zaświadczył, że wziął trzy razy po przeszło milion i że pomagał za to dzieciom. Sprawozdanie z tej pomocy wyglądało jak wypracowanie drugoklasisty. Nie sposób się połapać jak te niespełna 4 bańki ratowały potrzebujące dzieci.
Sąd skrytykował załączone do skargi pisma duchownych, którzy argumentowali, że wystarczy pisemne oświadczenie, że pomagali. Bo w imię boże darczyńcy chcą pozostać anonimowi „z uwagi na wiarę w powagę Kościoła”.
Sąd pojechał dalej i przyznał, że zna przypadki niegodnego zachowania duchownych, a prawo podatkowe nie zna pojęcia "świadectwa prawdy potwierdzonej podpisem kapłana". Według WSA wystarczyłoby, gdyby przedstawiciele Kościoła szli za przykładem Jezusa.
Na przykład Jezusa powołał się również WSA z Poznania (sygn. I SA/Po 463/09).
WSA stwierdził, że rzadko zdarza się, nawet wśród wierzących podatników, taki stosunek do obowiązków podatkowych, jak opisany w Ewangelii według św. Mateusza w ustępie zatytułowanym Podatek na świątynię, "gdzie Jezus mimo braku obowiązku podatkowego nakazuje Szymonowi zapłacenie poborcom podatku na świątynię w wysokości dwudrachmy, byle tylko nie dać powodu do zgorszenia".
Sąd wykazał się znajomością bożych ksiąg i dodał, że i współczesny katechizm Kościoła katolickiego wyraźnie stanowi, że niepłacenie podatków to nie tylko naruszenie prawa, ale i grzech.
Według prowadzonych dotychczas postępowań, darczyńcy nie bawią się w małe kwoty. I tak Kazimierz i Elżbieta H. tak umiłowali kościelną działalność charytatywną, że przekazali prawie 300 tys. zł aż pięciu parafiom. I to od Sasa do lasa....
Poważniejsze firmy przekazują po kilka milionów. Głównie zawsze temu samemu proboszczowi.

Każdy orze jak może
W Internecie można znaleźć takie artykuły: „Chcesz wspomóc biednych i chorych i samemu odzyskać podatek? Wesprzyj kościół”. „Dasz na kościół, zrobisz dobry uczynek i zyskasz pieniądze”.
Każda osoba fizyczna może odliczyć sobie od podatku kwotę, którą przekazała na cele kultu religijnego (art. 26 ust. 1 pkt 9) lub na kościelne cele charytatywne. W przypadku tej pierwszej darowizny, można odliczyć do 6% podatku, ale już od darowizny na cele charytatywno – opiekuńcze odliczyć można nawet do 100%. Skarbówki to przyklepują, bo miejscowy naczelnik dobrze żyje z proboszczem.
Dane Ministerstwa Finansów są zatrważające. Kościelne pralnie pieniędzy ograbiają nas niemiłosiernie. I tak w przypadku odliczeń z tytułu przekazanych darowizn na podstawie art. 26 ust. 1 pkt 9 ustawy, rocznie podatnicy wspierają Kościół w kwocie około 200 mln. zł. To jest prawie 50 mln. zł niezapłaconego podatku. Ministerstwo Finansów przyznaje, że dysponuje niepełnymi danymi. Wiele kościołów posiada swoje ekspozytury poza granicami kraju, a tam nic się już nie da sprawdzić.
Dużo wyższe kwoty wyciska się, jeśli wpiszemy, że przekazaliśmy darowiznę na działalność charytatywno – opiekuńczą. Na podstawie przepisów ustaw regulujących stosunek państwa do poszczególnych kościołów oraz związków wyznaniowych podatnicy podatku dochodowego mogą odliczać od dochodu w całości darowiznę przekazaną na kościelną działalność charytatywno-opiekuńczą, jeżeli kościelna osoba prawna przedstawi darczyńcy pokwitowanie odbioru oraz - w okresie dwóch lat od dnia przekazania darowizny - sprawozdanie o przeznaczeniu jej na tę działalność. Sprawozdanie jest opisowe i tak naprawdę w zasadzie urzędy ich wcale nie żądają. Poza tym pod działalność charytatywną w kościele można podciągnąć wiele rzeczy. Nawet kolonie w Caritasie to już działalność charytatywna.
  • Od lat przekazuję pieczywo na kolonie pod Bydgoszczą. Wszystko sobie odliczam od podatku. Skarbowy przyjmuje moje 100 procentowe odliczenie – mówi piekarz z Bydgoszczy.
Na działalność charytatywną rocznie idzie od darczyńców około 100 mln. zł. Tę kwotę można odliczyć w całości.
Za uszczuplenia podatkowe zwykle idzie się siedzieć. Bo jest to zwyczajna kradzież. Inaczej jest z przedstawicielami kościoła katolickiego. Na podstawie danych z Ministerstwa Finansów odliczenia od podatku związane z darowiznami na Kościół są ogromne. W latach 2008 i 2009 państwo polskie oszukano na prawie 100 mln. zł. Obecnie jest to około 80 dużych baniek rocznie przepranych pieniędzy.


Nie oddamy fiskusowi naszej krwawicy
Jakby tego jeszcze było mało, głaszcze się kler zwolnieniami z wszelkich opłat i podatków. Na mocy ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania związki wyznaniowe są zwolnione z opłat celnych oraz nie płacą podatków od nieruchomości, czynności cywilnoprawnych, spadków, darowizn i dochodów z działalności niegospodarczej. Zwolnione od opodatkowania są dochody z działalności gospodarczej przeznaczone na cele kultowe, oświatowo-wychowawcze, naukowe, kulturalne, na działalność charytatywno-opiekuńczą, punkty katechetyczne, konserwację zabytków (w 2011 roku związki wyznaniowe dostały na nią 37 mln zł) oraz na inwestycje sakralne i kościelne. Osoby prawne kościołów i innych związków wyznaniowych są zwolnione od opodatkowania i od świadczeń na fundusz gminny i fundusz miejski. Kościelne rozgłośnie radiowe mają status nadawców publicznych i przez to są zwolnione z opłat koncesyjnych. Węgiel kupowany do ogrzania klasztorów nie jest objęty akcyzą.
Według Katolickiej Agencji Informacyjnej 80% dochodów Kościoła katolickiego (czyli 2,5 mld zł) pochodzi z darowizn. Przychody Kościoła pochodzą m.in. z publicznych zbiórek pieniędzy (tzw. "taca", która na mocy art. 21 ust. 2 Konkordatu nie jest opodatkowana) oraz z działalności gospodarcze.
Dotacje z UE dla polskich Kościołów do 2011 roku wyniosły 750 mln zł.

Kradnij jako i my kradniemy
Nie doliczamy tu kosztów utrzymania księży, zakonnic, budynków kościelnych, burs, szkół, szkółek, ochronek i nauczania religii. Są to kwoty zatrważające. Teraz okazuje się, że jeśli dobrze gada się z czarnymi, działkując się z proboszczami i biskupami, można spokojnie kraść tak jak oni.

Joanna Skibniewska


Łączna kwota darowizn odliczonych u nas od dochodu/przychodu osób fizycznych, na cele kultu religijnego, w zeznaniach za:
   - 2008 r. wyniosła 163,1 mln zł, co wpłynęło na obniżenie podatku w kwocie 49 mln zł,
   - 2009 r. wyniosła 207,5 mln zł, co wpłynęło na obniżenie podatku w kwocie 48,2 mln zł,
   - 2010 r. wyniosła 153,7 mln zł, co wpłynęło na obniżenie podatku w kwocie 33,4 mln zł,
   - 2011 r. wyniosła 195,8 mln zł, co wpłynęło na obniżenie podatku w kwocie 49,1 mln zł.
Dane z 2012 roku jeszcze nie są dostępne, ale są mniej więcej na poziomie roku 2011.
Podobnie dzieje się w przypadku firm i organizacji. 
Podatnicy podatku dochodowego od osób prawnych zgodnie z art. 18 ust. 1 pkt 7 ustawy z dnia 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych, mogą odliczyć od dochodu darowizny na cele kultu religijnego - łącznie do wysokości nieprzekraczającej 10% dochodu. Łączna kwota darowizn odliczonych od dochodu firm, na cele kultu religijnego w zeznaniach za:
   - 2008 r. wyniosła 44,8 mln zł, co wpłynęło na obniżenie podatku w kwocie 8,5 mln zł,
   - 2009 r. wyniosła 62,1 mln zł, co wpłynęło na obniżenie podatku w kwocie 11,8 mln zł,
   - 2010 r. wyniosła 29,6 mln zł, co wpłynęło na obniżenie podatku w kwocie 5,6 mln zł,
   - 2011 r. wyniosła 28,2 mln zł, co wpłynęło na obniżenie podatku w kwocie 5,4 mln zł.
Według danych ministerstwa, łączna kwota darowizn na działalność charytatywną Kościoła odliczona przez osoby fizyczne i prawne w zeznaniach za:
   - 2008 r. wyniosła 118,8 mln zł, co wpłynęło na obniżenie podatku w kwocie 37,4 mln zł,
   - 2009 r. wyniosła 119,9 mln zł, co wpłynęło na obniżenie podatku w kwocie 35,1 mln zł,
   - 2010 r. wyniosła 48,1 mln zł, co wpłynęło na obniżenie podatku w kwocie 10,4 mln zł,

   - 2011 r. wyniosła 84,9 mln zł, co wpłynęło na obniżenie podatku w kwocie 19,3 mln zł.




3 komentarze:

  1. Z biznesu w Polsce uciekłem kilka lat temu - działam w Delaware. Polska nie ma warunków dla prowadzenia normalnego biznesu, chore koszty, fatalne podejście do firmy. Dzięki kancelarii Polinvestor mocno ograniczyliśmy koszty, to dało środki na rozwój i w końcu obraliśmy odpowiedni kierunek ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak tak pomyśle ile dałam kościołowi na tace to aż się chce mi się gryźć :/ *patrzy na swój pit online*

    OdpowiedzUsuń
  3. I miliardy z innych źródeł, a majątki za 1% wartości, itd. Dlaczego utrzymujemy państwo w państwie? Czy to nie zakrawa na zdradę narodową?

    OdpowiedzUsuń